Historyk tłumaczył dlaczego komunistyczne służby oprócz kardynała Stefana Wyszyńskiego zatrzymały jego sekretarza biskupa Antoniego Baraniaka.
Dlatego, że był sekretarzem, trzymał wiele takich nerwów, takich krwiobiegów, różnych informacji, umawiał na spotkania, jeszcze był przecież wcześniej sekretarzem prymasa Augusta Hlonda, który też zginął w takich niewyjaśnionych okolicznościach zmarł, były spotkania przecież i żołnierzy WIN-u, pułkownik Łukasz Ciepliński, który też zginął na Rakowieckiej 1 marca 1951 roku, też się tam spotykał, więc chodzi mi o to, że był takim bankiem informacji.
- mówi Jarosław Wróblewski
Służby bezpieczeństwa chciały uczynić z biskupa Baraniaka oskarżyciela w politycznym procesie kardynała Wyszyńskiego. Duchowny pomimo 145 przesłuchań i licznych tortur nie poszedł na współpracę.
Antoni Baraniak został zwolniony z więzienia w 1956 roku. Rok później otrzymał nominację na arcybiskupa metropolitę poznańskiego. Jego męczeństwo było wielokrotnie upamiętniane i nagradzane. Obecnie trwają przygotowania do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego arcybiskupa Baraniaka.
Cała rozmowa z Jarosławem Wróblewskim:
Roman Wawrzyniak: 70 lat temu w nocy doszło do aresztowania najpierw księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego, dzień później jego ówczesnego sekretarza biskupa Baraniaka. Proszę nam powiedzieć jak to wyglądało?
Jarosław Wróblewski: Kiedy podziemie niepodległościowe się wykrwawiło, wtedy przyszedł czas na walkę z kościołem i to był cały taki systemowy plan. Przyjechała grupa funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa na Miodową, do pałacu, w którym przebywał kardynał Stefan Wyszyński z zamiarem aresztowania. Czy się tego spodziewał? Może liczył pomału, że ta pętla się gdzieś po prostu zacieśnia, był przy tym właśnie sekretarz arcybiskupa biskup Antoni Baraniak, salezjanin, jednego z tych ubeków zaatakował pies Baca, ugryzł. Prymas odrzucał to, że jest aresztowany, powołał się na prawo, że jest to właśnie takie wtargnięcie. To spowodowało, żecoś się w ogóle zmieniło w Polsce, lider polskiego Kościoła, niekwestionowane autorytet dla wielu osób, został aresztowanyi to też była taka wielka niewiadoma co się będzie działo później. On został wieziony do tego pierwszego miejsca odosobnienia, a jego sekretarz właśnie biskup Antoni Baraniak, został przywieziony tutaj do więzienia na Rakowiecką.
Tak jak kardynał Wyszyński trafił do odosobnienia, tak ksiądz biskup Baraniak został zabrany na ostre przesłuchania, UB szczególnie okrutnie go traktowało w trakcie przesłuchań. Jak przebiegało to śledztwo?
Niewielkiego wzrostu człowiek, taki delikatnej budowy można powiedzieć, bo tu mamy rzeczy po biskupie Baraniaku, płaszczyk, mamy sutannę biskupią, to taki był właśnieczłowiek niewielki, aprzeszedł całą drogę takiej męki można powiedzieć, nawet takiego męczeństwa. Dlaczego nad nim się tak znęcano? On przeszedł 145 przesłuchań. To są czasy stalinowskie, tutaj nie ma żadnych reguł, nie ma żadnych barier, granic, po prostu te przesłuchania mają człowieka złamać, wykończyć. Dlatego, że był sekretarzem, trzymał wiele takich nerwów, takich krwiobiegów, różnych informacji, umawiał na spotkania, jeszcze był przecież wcześniej sekretarzem prymasa Augusta Hlonda, który też zginął w takich niewyjaśnionych okolicznościach zmarł, były spotkania przecież i żołnierzy WIN-u,pułkownik Łukasz Ciepliński, który też zginął na Rakowieckiej 1 marca 1951 roku, też się tam spotykał, więc chodzi mi o to, że był takim bankiem informacji biskup Baraniak i cały schemat polegał na tym, że on makardynała Wyszyńskiego być jakimś takim oskarżycielem, żeby spowodować duży propagandowy proces oczerniający prymasa Wyszyńskiego. Samo to, że gdzieś podlegali pod Watykan, to już można było pokazać szpiegostwo i różne takie.
Wiemy, że nie dał się biskup Baraniak złamać, mimo dotkliwych i przecież wyjątkowo okrutnych przesłuchań.
Ale właśnie co do przesłuchań, sytuacja wyglądała tak, że biskup Baraniak nie napisał wspomnień, on unikał tych tematów, gdzieś są jakieś małe fragmenty, gdzieś w zaufanym gronie coś opowiadał, ale to są takie sygnały tylko, bo on powiedział, że to był dla niego zbyt duży koszmar. 145 przesłuchań i 50 prawie z tych przesłuchań, które były na Rakowieckiej,ich metody, opisał Kazimierz Moczarski, i tam jest przepalanie człowieka, tam jest głodzenie, tam jest wystawianie na zimno, stanie na zimnie, to jest grudzień, okna są wyciągane z futryn, to jest przejmujące zimno. Człowiek, któryjest nago, czy jest w jakiejś bieliźnie, ma stać na baczność i zamarza. To jest wyrywanie włosów, to jest trzymanie w mokrym karcerze, w zimnej wodzie, to są wielogodzinne przesłuchania. Ja tak o tym mówię, ale naprawdę, przeżywanie tego, to jest jakby człowiek znalazł się w piekle, bo to są przesłuchania pięcio, sześcio, ośmiogodzinne, non stop jest człowiek pytany, to jest doprowadzanie organizmu do jakiejś ostateczności i powiem panu co mnie jakby w tym wszystkim jakoś tak porusza, bo szukałem informacji jak można to wytrzymać, gdzie jest ta granica, że człowiek pokonuje to, a on właśnie pokonał to. I to było coś takiego, że on odprawiał w celi rekolekcje, i podczas tych rekolekcji, takich dla siebie można powiedzieć, chociaż gdzieś byli więźniowie, to wszystko oczywiście było tajne, bo nawet mszy nie wolno było odprawiać i on podjął wtedy decyzję, że będzie odprawiał rekolekcje i faktycznie te rekolekcje wśród więźniów odprawił w celi, to było nielegalne, i wtedy podjął decyzję, że może oddać życie za Kościół i to jest ważne, bo człowiek ma daleko posuniętą samoobronę w sobie i będzieprzystosował się do rzeczy trudnych, ekstremalnych, żeby przeżyć. On puścił to. „Mogę tu zginąć i robię to świadomie”.
Był za kratami dwa lata, ale Kardynała Wyszyńskiego nie zdradził i choć to duchowni, to dla tamtych czasów i wiele lat później byli można powiedzieć mężami stanu, o których dzisiaj niektórzy politycy mam wrażenie chcieliby zapomnieć, albo nawet wymazać z naszej historii. W muzeum zaplanowaliście państwo dwudniowe uroczystości, mające przywoływać i przypominać tamtą historię. Jak będą przebiegać?
Dzisiaj mamy mszę świętą o godzinie 19, na którą przyjeżdża z Krakowa arcybiskup Marek Jędraszewski, który badał też życie biskupa Baraniaka. Ta msza będzie transmitowana w telewizji Trwam, jeżeli ktoś chciałby obejrzeć na żywo, a jutro mamy takie sympozjum od godziny 14 do 18, gdzie są właśnie ci męczennicy salezjańscy w czasach komunizmu, są metody działania bezpieki, także o biskupie Baraniaku, o księdzu Rudolfie Marszałku, chrystusowcu, który został zabity strzałem w tył głowy, też nikt w sumie o nim nie wie, będzie o księdzu Rostworowskim, o księdzu Gurgaczu, był też ksiądz Kaczyński, który zmarł w więzieniu, też ważna postać tu w Warszawie, twórca Tygodnika Warszawskiego. Po prostu troszkę wracają do nas, bo proszę zobaczyć, że tak naprawdę tych męczenników komunizmu się tak mało pamięta. A to były autorytety, to byli ludzie nie do zastąpienia, którzy oddali życie za wolną Polskę i za Kościół.