"Ja niekoniecznie bym na to patrzył z perspektywy gry wojennej" - mówi Andrzej Ranke.
Raczej bym na to patrzył w perspektywie policzenia szabel, czy ustalenia kto ewentualnie jest w stanie wesprzeć jakichś projekt, kto jest w stanie się zaangażować, kto da swoją twarz i swój autorytet
- uważa ekspert.
Jak podkreślił politolog, do przeprowadzenia referendum potrzeba w Poznaniu blisko 40 tysięcy podpisów poparcia. Nawet jeśli uda się doprowadzić do samego głosowania, żeby było ważne trzeba jeszcze spełnić wymóg frekwencji, a to w wielu przypadkach się nie udaje.