NA ANTENIE: GOOD LUCK, BABE! (2024)/CHAPPELL ROAN
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Średzki ośrodek przyjmie kolejnych 115 repatriantów

Publikacja: 06.02.2023 g.20:08  Aktualizacja: 07.02.2023 g.10:48 Krzysztof Polasik
Środa Wlkp.
Wysiedleni przed laty do byłych republik radzieckich Polacy oraz ich rodziny mają szansę powrócić do kraju.
repatrianci z kazachstanu - Rafał Regulski
zdjęcie ilustracyjne przedstawiające samolot z repatriantami, który przyleciał do Polski z Kazachstanu w 2020 roku / Fot. Rafał Regulski

Specjalne kursy od pięciu lat są prowadzone w Środzie Wielkopolskiej. Tam repatrianci przygotowują się do życia w Polsce i podjęcia pracy. „Chodzi nam o to, żeby te osoby, które do nas wracają, mogły normalnie żyć” – tłumaczy burmistrz Środy Wielkopolskiej, Piotr Mieloch.

Jeśli mają ku temu predyspozycje, wykształcenie, to staramy się kontaktować te osoby z firmami działającymi na terenie gminy i powiatu średzkiego. Te firmy bardzo chętnie przyjmują repatriantów do pracy. Część z nich pracuje w naszych jednostkach i spółkach, też są bardzo dobrze odbierani. To są osoby, którym zależy. To też jest ważne. Oni też chcą się z dobrej strony pokazać.

Do ośrodka „Rodak” w Środzie Wielkopolskiej przyjechało już 90 osób. Docelowo ma być ich 115. Repatrianci początkowo otrzymują prawo do pobytu w ośrodku przez trzy miesiące. Potem jest ono wydłużane do pół roku. Właśnie tyle trwają kursy przygotowujące przybyszów do pozostania w Polsce.

Szacunkowo nawet 80 procent repatriantów decyduje się pozostać w Środzie Wielkopolskiej. Zamieszkało tam już ponad 400 osób ze 120 repatrianckich rodzin.

 

Cała rozmowa z Piotrem Mielochem:

 

Łukasz Kaźmierczak: Może Środę Wielkopolską można by ochrzcić mianem polskiej stolicy repatriantów. Nie przesadzam?

Piotr Mieloch: Mała przesada w tym jest, natomiast myślę, że można by śmiało powiedzieć, że jest to stolica repatriantów w zachodniej Polsce.

Sprawdzam dane statystyczne i wynika z nich, że w tej chwili w Środzie osiedliło się ponad 400 repatriantów, to jest 120 rodzin, od 2018 roku. Nigdzie indziej w Polsce nie ma tylu repatriantów. To może jednak stolica?

Chwalimy się tym czasami i myślę, że warto o tym mówić, bo to jest sprawa bardzo ważna dla nas średzian i Polski, bo temat repatriacji powinien pewnie już być dawno temu załatwiony tak naprawdę, a jednak mimo wszystko cały czas trwa i po wszystkich latach tułaczki ludzi, którzy byli wysiedlani z terenów dawnej Polski to jest taki moment, kiedy trzeba bardzo mocno zabrać się za to, żeby ich rodziny mogły wrócić do naszego kraju.

Bo często oni sami nie żyją. Mamy repatriacje jeszcze nawet sprzed drugiej wojny światowej. Rozmawiamy na ten temat, bo kolejna grupa dociera do nas właśnie, część już przebywa w tym ośrodku adaptacyjnym, przygotowującym repatriantów do życia na stałe w Polsce. Kolejne kilkadziesiąt osób jest w drodze. Słyszałem, że wręcz codziennie dojeżdżają kolejni. Jak duża to jest grupa?

W tej chwili to jest blisko 90 osób. Docelowo ma być 115. Wydolność ośrodka „Rodak” w Środzie Wielkopolskiej, w którym są przyjmowani repatrianci, to jest takie 120-130 osób, więc myślę, że w najbliższym miesiącu lub dwóch zapełni się repatriantami i będzie prowadził proces, który odbywa się od kilku lat w Środzie, czyli włączania tej społeczności przyjeżdżającej do nas do lokalnej społeczności, ale także jako ośrodek prowadzący kursy języka polskiego i kursy zawodowe poprzez firmy zewnętrzne będzie włączał wszystkie te osoby do normalnego życia w naszym kraju.

To jest tak zwany turnus i on trwa pół roku. Czy to wystarczający czas, żeby osoba, która przyjeżdża, podkreślmy to, 5 tysięcy kilometrów z dalekiej Azji, mająca polskie korzenie, często mówiąca troszeczkę po polsku, wszystko zależy jak to było kultywowane, bo polski to też nie był język zbyt kochany w Związku Radzieckim. Więc niektórzy pewnie mówią po rosyjsku. Pewnie mają też trochę inną mentalność. Czy te pół roku wystarczy?

To jest okres krótki i długi można powiedzieć. Krótki na poznanie kultury polskiej w domach, w których często nie była pielęgnowania, bo nie mogła być pielęgnowana, gdzieś wszystkie te informacje przekazywane o historii czy języku polskim, w ogóle mowa w języku polskim też często była zakazana i tylko jakoś kadłubkowo realizowana w tym miejscu, w którym mieszkali dotychczas. To powiem szczerze, te sześć miesięcy to jest troszeczkę mało. Natomiast jeśli chodzi o podstawowe rzeczy, które trzeba przekazać osobom wracającym do kraju, to jest myślę okres wystarczający, bo widzimy, że ten sześciomiesięczny okres adaptacji wystarcza, żeby te rodziny, które decydują się na zostanie u nas w gminie, bo to możemy monitorować, już były tak w pełni przygotowane do tego, żeby zostać średzianami.

To jest trochę wasz cel. Może to nie najpiękniejsze określenie, ale oni dużo dostają, ale też dużo dają. Wam się zwiększa w tym momencie liczba mieszkańców w gminie.

Patrząc pod tym kontem ma pan rację. My na to trochę inaczej patrzymy. Bardziej jest to rozpatrywane pod kątem obowiązku obywatelskiego i z taką myślą ten ośrodek był tworzony, z taką myślą i ideą szliśmy z tym pomysłem i przekonywaliśmy władze w Warszawie, żeby ten ośrodek powstał w tej części Polski, w Środzie Wielkopolskiej.

Jeden powstał w Pułtusku jeśli dobrze kojarzę.

Tak. Mamy dwa ośrodki w Polsce. Jeden to jest ośrodek w Pułtusku, który działał już wcześniej, i nasz, który działa od 2018 roku.

Na co mogą liczyć repatrianci po przybyciu do kraju? Jak wygląda ta ścieżka?

Najpierw te rodziny czy osoby, które chcą do kraju wrócić, muszą zostać zweryfikowane przez polskie władze. Z reguły są to konsulaty, osoby, które tam są odpowiedzialne za to, weryfikują polskość w różnych aspektach i jeżeli jest decyzja pozytywna to otrzymują możliwość przybycia do kraju i wzięcia udziału w procesie repatriacji, mówimy o procesie, który włącza poprzez ośrodek, mają turnus zapewniony, początkowo dostają prawo pobytu w takim ośrodku na 90 dni, potem może być przedłużone do pół roku i w zasadzie można powiedzieć, że zaczyna się proces kształcenia tych osób i włączania do społeczności lokalnej, czyli nauka języka, kursy zawodowe finansowane z budżetu państwa. Oczywiście mogą też liczyć na wsparcie w zagospodarowaniu się, czyli wyposażeniu mieszkania, kiedy opuszczą ośrodek. Ośrodek zapewnia im całodzienne wyżywienie, nocleg, kursy, o których wspomniałem, ale w naszym przypadku jest to o tyle dobrze zorganizowane, że ośrodek prowadzi stowarzyszenie, które też prowadzi szkoły na terenie gminy Środa Wielkopolska, więc wszystkie te osoby, które mają obowiązek nauki też zostają włączone w proces oświatowy i trafiają do szkół na terenie gminy Środa Wielkopolska.

Wy też pomagacie repatriantom w jakimś zagospodarowaniu się i adaptacji? Oczywista sprawa to mieszkanie. Przecież o to chodzi, żeby nie byli dysfunkcyjni, ubezwłasnowolnieni, widziałem taki film na YouTube, jeden z repatriantów po przyjeździe mówi, że jest prawnikiem i informatykiem, to daj Panie Boże każdemu kompetencje, wtedy odnaleźliby się na rynku u nas.

Można powiedzieć kolokwialnie, że zasilają takie osoby nasz wewnętrzny rynek pracy i to jest taka pozytywna strona tego procesu, bo przecież chodzi nam o to, żeby te osoby, które do nas wracają, mogły normalnie żyć. Jeśli mają ku temu predyspozycje, wykształcenie, to staramy się kontaktować te osoby z firmami działającymi na terenie gminy i powiatu średzkiego. Te firmy bardzo chętnie przyjmują repatriantów do pracy. Część z nich pracuje w naszych jednostkach i spółkach, też są bardzo dobrze odbierani. To są osoby, którym zależy. To też jest ważne. Oni też chcą się z dobrej strony pokazać i myślę, że to jest pozytywna strona repatriacji, że zasilają nam rynek pracy, zwiększa się liczba mieszkańców, dzieci trafiają do szkół, ale to także dla nas pewien sprawdzian, bo nie ukrywam, że cały proces repatriacji nie byłby możliwy, gdyby nie współpraca wielu instytucji i organizacji, samorządu, rządu, także jest szereg ludzi, którym zależało na tym procesie i którzy nam pomogli, ale my też pomagamy im.

Czy inne samorządy nie powinny pójść w ślady Środy Wielkopolskiej? Wy pomagacie oczywiście przy remontach, wyżywieniu, ale te środki potem gdzieś odzyskujecie. Wykładacie, potem dostajecie ze strony rządowej, to pomyślałem sobie: dlaczego inna gmina w pobliżu na coś takiego nie chciałaby przystać?

Myślę, że barierą jest prawdopodobnie fakt, że nie każda gmina ma budynek, który może być do tego przeznaczony.

Ale może mieć.

Może mieć oczywiście. Także liczba repatriantów, którzy trafiają do kraju, to jest jakaś określona liczba, kilkaset osób rocznie.

Dużo za mało wobec oczekującej listy.

Z pewnością tak. Te szacunki są na kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy osób czekających na cały proces i przy tej skali, którą mamy obecnie, to pewnie ten proces jeszcze potrwa, natomiast dobrze, że ten projekt w ogóle ruszył, bo ta skala, która jest teraz, i tak jest zdecydowanie większa niż była jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu.

Czy po tym pół roku zdarza się, że ktoś mówi, że jednak chciałby wracać, to nie dla niego, czy jednak wszyscy zostają i asymilują się? Jak sobie radzą?

My nie do końca mamy monitoring wszystkich, którzy przyjeżdżają do Środy, ponieważ zostaje powiedzmy 80-pare procent, natomiast reszta rozjeżdża się po kraju i nie wiemy co się z tymi ludźmi dzieje. Jeżeli takie głosy są, to naprawdę pojedyncze przypadki, bo większość zdecydowanie chce zostać u nas, albo na terenie kraju.

Jak sobie radzi to 80 procent u was?

Myślę, że bardzo dobrze. Mamy stały monitoring tych osób, one często kontaktują się z osobami, które wcześniej im pomagały czy ze stowarzyszeniem. Myślę, że bardzo dobrze przyjęły Środę, wszystkie te osoby, które się tam znajdują też czują potrzebę pomagania i pokazują to w akcjach charytatywnych, które organizujemy, można powiedzieć notorycznie w naszej gminie, i myślę, że to jest element uspołeczniania średzian, który jest bardzo ważny, tym bardziej, że dzisiaj poza repatriantami mamy problemy związane z dużą falą uchodźców zwłaszcza z Ukrainy.

Korzystacie z tych doświadczeń? Podejrzewam, że jesteście najlepiej przygotowani do przyjmowania takich gości.

Można powiedzieć, że tak, tym bardziej, że większość osób, które do nas przyjeżdżają, świetnie włada językiem rosyjskim, więc w porozumiewaniu się z uchodźcami to nie jest problem, ale też pomagają uchodźcom i to też bardzo pozytywna strona procesu repatriacji.

Czyli tak naprawdę mogą być włączani w konkretne działania. Życzymy, żeby jak najwięcej tych repatriantów wracało tutaj do kraju, przede wszystkim do Środy Wielkopolskie i zostawało średzianami, podoba mi się to hasło, które pan przedstawił. Macie kolejne plany? Ile możecie przyjąć takich osób?

Ogranicza nas tylko wielkość ośrodka. Resztę jesteśmy w stanie zorganizować. Ośrodek może przyjąć około 120 osób i właściwie te turnusy mogą być realizowane w nieskończoność do czasu deklaracji ostatniego z repatriantów, który chce wrócić do kraju.

https://radiopoznan.fm/n/Krfkkb
KOMENTARZE 0