Pięć lat temu w Bolewicach pod Nowym Tomyślem mężczyzna zjechał na przeciwległy pas i doprowadził do wypadku. Dziś został skazany za zabójstwo kierowcy nadjeżdżającego z naprzeciwka auta oraz usiłowanie zabójstwa pasażerki.
Sędzia Katarzyna Obst tłumaczyła, dlaczego manewr nie został potraktowany jak zwykły wypadek.
Pan oskarżony jako zawodowy kierowca, osoba, która umie jeździć, jadąc z nadmierną prędkością, i to znacznie przewyższającą dozwoloną, oraz to, że oskarżony znajdował się w stanie nietrzeźwości i nagle ten manewr wykonał, widząc zbliżający się wcześniej w jego kierunku z przeciwległego pasa ruchu pojazd, zrobił to w sposób celowy
- mówiła sędzia.
Według śledczych, Leszek G. wysłał wcześniej wiadomość do narzeczonej, która mogła być zapowiedzią samobójstwa. Przed samym zdarzeniem wypił alkohol na stacji benzynowej i uciekał przed policją.
Obrońca skazanego adwokat Grzegorz Rose przekonuje, że był to nieszczęśliwy wypadek drogowy.
Jechał nietrzeźwy kierowca, poprzez niekontrolowany ruch kierownicą doprowadził do zderzenia dwóch pojazdów, czyli typowe zdarzenie drogowe, jak ktoś mógł skręcić w prawo, to uderzyłby w drzewo, tutaj skręcił w lewo, taki też jest stan faktyczny, to zahaczył krawężnikami pojazdów
- mówi Rose.
Leszek G. został skazany także za jazdę pod wpływem alkoholu. Łączna kara to 13 lat i 6 miesięcy więzienia, wliczając w to czas spędzony już przez skazanego w więzieniu. Dodatkowo sąd nałożył na niego 8-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz obowiązek wpłaty 10 tysięcy złotych na rzecz pomocy pokrzywdzonym. Wyrok ze względu ma medialny charakter ma zostać opublikowany w internecie.
Decyzja sądu nie jest prawomocna. Sprawa wróciła do Sądu Okręgowego w Poznaniu, chociaż wcześniej w drugiej instancji Sąd Apelacyjny w Poznaniu skazał oskarżonego na 15 lat więzienia. Obrona złożyła jednak kasację, do której przychylił się Sąd Najwyższy ze względu na obecność neosędziego w składzie.