Pierwszy ma uzupełnić skład wobec licznych kontuzji pomocników Lecha, a drugi jest szykowany jako następca Mikaela Ishaka. Agnero związał się z poznańskim klubem pięcioletnią umową i według nieoficjalnych wieści kosztował ponad dwa miliony euro.
Taofeek Ismaheel to zawodnik o dobrym dryblingu oraz parametrach fizycznych. Zna dobrze polską ligę i był w poprzednim oraz obecnym sezonie podstawowym piłkarzem Górnika Zabrze. Jest w pełni gotowy do gry, a na tym zależało sztabowi. Nigeryjczyk może wystąpić na obu stronach pomocy, a ponadto idealnie wpasuje się do Lecha pod kątem taktycznym
– mówi dyrektor sportowy Lecha Poznań, Tomasz Rząsa.
"Natomiast Yannick Agnero przechodzi do nas na zasadzie transferu definitywnego ze szwedzkiego Halmstads. Podpisaliśmy kontrakt do 2030 roku. Podkreślaliśmy, że jednym z priorytetów w tym okienku jest pozyskanie napastnika i postawiliśmy na Iworyjczyka, u którego widzimy ogromny potencjał. Zasięgnęliśmy także opinii w Szwecji i uważamy, że może to być dla nas spore wzmocnienie. Jeszcze miesiąc temu pod względem finansowym nie był dla nas dostępny, wtedy był bliżej klubów z lig TOP 5 czy Belgii. Ale teraz na finiszu otworzyła się dla nas szansa, z której skorzystaliśmy. Atuty Yannicka to szybkość, dobre poruszanie w polu karnym, umie też wyjść na piłkę zagraną za linię obrony. Prezentuje intensywny styl gry, czyli taki, jaki preferuje nasz trener Niels Frederiksen" - dodaje Rząsa.
Z kolei Filip Szymczak jest na testach w belgijskim Charleroi, natomiast upadł transfer do duńskiego Viborga Bryana Fiabemy.
Do gry w ekstraklasie Lech Poznań wróci po meczach reprezentacji, w piątek 12 września, kiedy to na Bułgarską zawita Zagłębie Lubin.