W mieście wciąż wiszą nieprzychylne mu transparenty, a w zeszłym tygodniu kibice domagali się jego zwolnienia, grożąc bojkotem, gdy będzie można wrócić na trybuny.
Dyrektora w obronę wziął Maciej Skorża, którego Rząsa był asystentem za poprzedniej kadencji w Lechu. Nie zdradził jednak, jak blisko teraz będą współpracować i czy będzie go traktował, jak swojego przełożonego.
Bardzo się cieszę, że Tomek jest na tym stanowisku, bo to bardzo kompetentna osoba i jest to jeden z twórców ostatniego mistrzostwa Lecha Poznań. Wiem, że jest jakiś szum wokół jego osoby, ale jeżeli mogę coś powiedzieć, to teraz nie jest dobry moment, żeby oceniać zawodników, bo wielu z nich nie jest takiej formie, w jakiej powinno być, bo na pewno są lepszymi piłkarzami. A jeżeli chodzi o model współpracy, to tu się nic wielkiego nie dzieje. Współpracowałem z dyrektorami sportowymi w różnych klubach i to jest normalna współpraca, na normalnych zasadach. Taka funkcja w klubie mi też, jako trenerowi pomoże
– mówi Skorża.
Gdy trenerem Lecha był Dariusz Żuraw, Tomasz Rząsa był jego najbliższym doradcą. Pierwszy trening drużyny pod kierunkiem Macieja Skorży dyrektor sportowy obserwował w towarzystwie prezesa Piotra Rutkowskiego.