O lekceważeniu rywala nie będzie jednak mowy - przekonuje zawodnik poznańskiej drużyny - Patrik Walemark.
Piłka widziała wiele takich przypadków, że drużyny odrabiały straty. Nikt z nas nie myśli, że jest już po robocie. Dwumecz składa się ze 180 minut i wiele w ich trakcie może się wydarzyć. Wiemy, że bęziemy mierzyć się z dobrym, wymagającym przeciwnikiem. To drużyna, która zasłużyła na szacunek, bęziemy musieli pokazać nasz najwyższy poziom
- mówił na konferencji prasowej szwedzki skrzydłowy.
CZYTAJ: Lech zna kolejnego rywala. Warunek? Przypieczętować awans z Aarhus
Rozemocjonowani duńscy kibice spod Muzeum Narodowego zostali przewiezieni autobusami poznańskiego MPK pod stadion na Bułgarskiej. Jak mówią, choć wierzą w swój zespół, do wyniku dzisiejszej rozgrywki podchodzą realistycznie.
– Podekscytowanie, ale jednocześnie realizm. Nie wierzę, że AGF wygra ten mecz ani że awansuje do następnej rundy. Jestem tu po prostu po to, żeby dobrze się bawić i świetnie spędzić czas.
– Jeśli dziś wygramy, już na zawsze będziemy nazywać to „cudem w Poznaniu”. To pokazuje, jak mocną drużynę macie tutaj w Polsce
- usłyszeliśmy.
Mecz Lecha z duńskim Aarhus w środę o godzinie 19.00 na Enea Stadionie i w bezpośredniej relacji na antenie Radia Poznań. Po transmisji zapraszamy także na nasze pomeczowe studio z gorącymi opiniami słuchaczy i ekspertów.
Dodajmy, że jeśli Kolejorz awansuje do 3. rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, to w tej fazie zagra dwumecz z azerskim zespołem Sabah Baku, który już wczoraj wyeliminował KuPS Kuopio z Finlandii.