Nie ma tygodnia, aby na oddział chirurgii i traumatologii ostrowskiego szpitala nie trafiały poszkodowane dzieci. Tylko w tym roku wykonano tam 3 trepanacje czaszki. W całym ubiegłym roku było takich operacji 7.
"Pacjenci trafiają najczęściej ze złamaniami nóg i rąk, ale zdarzają się bardzo ciężkie przypadki jak uszkodzenia kręgosłupa czy pęknięcia śledziony" - mówi szef oddziału dr Witold Miaśkiewicz.
Istotniejszym urazem jest uraz centralnego układu nerwowego. Była
pacjentka, jedna z tych, które miały trepanację, to miała nawet kask na
głowie. Jednak energia, którą ona wyemitowała, jadąc na tej hulajnodze, bo jechała szybko, była na tyle duża, że ten kask pewnie uratował jej życie. Mimo to miała krwiaka, który wymagał operacji.
Dziewczyna w dobrym stanie już opuściła szpital. Jak podkreśla dr Witold Miaśkiewicz wiele z tych urazów to urazy wymagające dużych zabiegów operacyjnych i kilkunastu tygodni rehabilitacji.
Obecnie na oddziale nie ma jednak żadnego pacjenta z urazem po upadku z hulajnogi.
CZYTAJ: Bez kasku na hulajnodze? Eksperci alarmują: to ryzykowna decyzja