NA ANTENIE: CLOSING TIME/SEMISONIC
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

PP: Lech wygwizdany przy Bułgarskiej

Publikacja: 05.04.2011 g.18:19  Aktualizacja: 05.04.2011 g.22:34
Poznań
Lech Poznań zremisował z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:1 w pierwszym meczu półfinału Pucharu Polski. W 58. minucie prowadzenie mistrzom Polski strzałem głową dał Bartosz Ślusarski, ale już w doliczonym czasie gry - dzięki konsekwentnej i ambitnej postawie - pierwszoligowcy doprowadzili do wyrównania. Krzysztofa Kotorowskiego pokonał Adam Cieśliński.
Lech - Podbeskidzie Bielsko-Biała - Przemek Modliński
/ Fot. Przemek Modliński

Spis treści:

     W pierwszej połowie nie brakowało gwizdów kibiców wyrażających dezaprobatę z postawy piłkarzy Lecha. Jednak później głośny doping "poniósł" lechitów, którzy objęli prowadzenie. Słaba postawa Kolejorza w końcówce meczu oraz strata gola w doliczonym czasie - sprawiły, że po zakończeniu meczu poznański zespół został wygwizdany przez kibiców.

    Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: 15 500. Rewanż: 19 kwietnia w Bielsku-Białej.

    Lech: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Bartosz Bosacki, Manuel Arboleda, Luis Henriquez - Jakub Wilk (71. Tomasz Mikołajczak), Dmitrije Injac, Semir Stilić (81. Marcin Kamiński), Rafał Murawski, Sergiej Kriwiec - Vojo Ubiparip (46. Bartosz Ślusarski).

    Podbeskidzie: Richard Zajac - Sławomir Cieniała, Jacek Broniewicz, Bartłomiej Konieczny (31. Juraj Dancik), Tomasz Górkiewicz - Dariusz Łatka, Piotr Koman, Sebastian Ziajka, Damian Chmiel (64. Dariusz Kołodziej) - Adam Cieśliński, Sylwester Patejuk (70. Piotr Malinowski).

    Piłkarze Podbeskidzia pokazali, że wyeliminowanie Wisły Kraków z Pucharu Polski nie było dziełem przypadku. Lider  pierwszej ligi zaprezentował się w Poznaniu solidnie i przez długie fragmenty spotkania nie ustępował drużynie mistrza Polski. Schodzących do szatni zawodników Lecha żegnały gwizdy i niezbyt cenzuralne przyśpiewki.

    Goście zagrali bez respektu dla zdecydowanie bardziej utytułowanego rywala. Już w trzeciej minucie, po akcji Dariusza Łatki, Damian Chmiel głową był bliski zaskoczenia Krzysztofa Kotorowskiego. Podbeskidzie mocno zagęściło środek boiska i skutecznie wybijało gospodarzy z rytmu. Inna sprawa, że Kolejorz grał niezwykle chaotycznie, niedokładnie i miał spore kłopoty z przedarciem się na pole karne rywali. Jego zawodnicy popełniali też sporo prostych błędów, ale bielszczanie nie potrafili skorzystać z "prezentów".

    Dopiero w 28. minucie gospodarze stworzyli niezłą sytuację, ale po podaniu Białorusina Sergieja Kriwca Serb Vojo Ubiparip skiksował. W kolejnej akcji sam na sam z Richardem Zajacem stanął Semir Stilic, ale słowacki bramkarz Podbeskidzia obronił nogami strzał Bośniaka.

    Po przerwie lechici przejęli inicjatywę i zepchnęli rywali do defensywy. Po kontrataku Stilic zagrał do Kriwca, który technicznym uderzeniem próbował pokonać Zajaca, ale nie trafił w światło bramki. Cztery minuty później bramkarz Podbeskidzia nie miał już szans, gdy wprowadzony w przerwie Bartosz Ślusarski głową dość szczęśliwie uderzył pod poprzeczkę. Znakomitą asystą popisał się Jakub Wilk. Lech jeszcze bardziej "przycisnął", ale w decydujących momentach brakowało precyzji. Pierwszoligowcy nie rezygnowali z poprawy rezultatu, jednak nie potrafili stworzyć klarowanych sytuacji.

    Gdy wydawało się, że Kolejorz dowiezie skromną zaliczkę do końca, po dośrodkowaniu Piotra Malinowskiego perfekcyjną główką popisał się Adam Cieśliński. Piłka, odbijając się od słupka, wpadła do siatki obok zaskoczonego Kotorowskiego. Była to trzecia minuta doliczonego przez sędziego czasu gry. Półtysięczna grupa kibiców z Bielska Białej oszalała ze szczęścia, a fani Lecha wygwizdali swoich piłkarzy i szkoleniowca Jose Marię Bakero. "Chcemy trenera, nie Bakera" - krzyczeli po ostatnim gwizdku arbitra. 

    Jose Maria Bakero (trener Lecha): "Zdawałem sobie sprawę, że będzie to trudne spotkanie, choć nie spodziewałem się, że aż tak bardzo. Tak jednak bywa w meczach pucharowych. Jesteśmy rozczarowani, zrobimy jednak wszystko, by wygrać w rewanżu. Drużyna z Bielska-Białej pokazała bardzo dużą determinację. Pierwsze 10 minut zagrali
    agresywnie. Potem krok po kroku nam coraz lepiej układała się gra. Stwarzaliśmy sobie sytuacje, lecz nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Po strzeleniu pierwszego gola zabrakło nam konsekwencji i skuteczności. Można było jeszcze kilka razy skarcić rywala. Tymczasem Podbeskidzie pokazało ducha walki, w końcówce atakowało ośmioma, nawet dziewięcioma zawodnikami i stało się coś, co nie powinno mieć miejsca. Musimy porozmawiać z zawodnikami i zmobilizować się na kolejne spotkania"

    Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): "Jeżeli strzela się bramkę w ostatniej minucie doliczonego czasu gry w meczu pucharowym i ten gol daje nam remis z takim przeciwnikiem jak Lech Poznań, to trzeba być zadowolonym. W drugiej połowie był taki moment, gdy Lech nas przycisnął. Straciliśmy bramkę, na szczęście całkiem nie "pękliśmy". Atakowaliśmy do końca i zostaliśmy nagrodzeni. Zdajemy sobie sprawę, że do awansu do finału jeszcze daleka droga. Pamiętamy, że w poprzedniej rundzie Lech przegrał u siebie z Polonią Warszawa, ale na wyjeździe potrafił wygrać. Dlatego cały czas czujemy respekt. Ale już dzisiaj mogę pogratulować chłopakom tego, czego dokonali. Już widzę oczami wyobraźni, jak będzie wyglądał stadion w Bielsku-Białej za dwa tygodnie".

    (PAP)

    Lech - Podbeskidzie Bielsko-Biała / Przemek Modliński Lech - Podbeskidzie Bielsko-Biała / Przemek Modliński 20110405 - Bartosz Ślusarski, Lech - Podbeskidzie Bielsko-Biała 70 (1) / Przemek Modliński Lech - Podbeskidzie Bielsko-Biała / Przemek Modliński Lech - Podbeskidzie Bielsko-Biała / Przemek Modliński

    SPONSORZY TRANSMISJI:

     

    https://radiopoznan.fm/n/