Wybrali walkę o godność. Wielkopolanie oddali hołd Powstańcom Warszawskim
Lech przystępował do tego meczu po kompromotującej porażce w kwalifikacjach Ligi Mistrzów z AGF Aarhus. W starciu z ekstraklasowym beniaminkiem Kolejorz miał przewagę i kreował sobie sporo sytuacji strzeleckich. Do przerwy podopieczni Nielsa Frederiksena prowadzili 2:0 po golach Yannicka Agnero w 35. minucie oraz Allahyara Sayyadmanesha w 43. minucie spotkania. Irańczyk wcześniej mógł zdobyć także piękną bramkę strzałem z przewrotki, ale piłka odbiła się od poprzeczki.
Po zmianie stron Wieczysta zdobyła kontaktową bramkę - po dośrodkowaniu Kamila Dankowskiego głową trafił Brazylijczyk Lucas Piazon. Krakowianie nie byli jednak już w stanie doprowadzić do wyrównania. Co więcej - to Poznaniacy mogli podwyższyć prowadzenie, ale Daniel Hakans oraz Robert Gumny strzelali w słupek.
"Po przerwie dały o sobie znać trudy środowej dogrywki i temperatura, w jakiej toczyło się dzisiejsze spotkanie" - tłumaczy bramkarz Kolejorza Mateusz Lis.
Na pewno pogoda była bardzo ciężka dla zawodników, którzy mieli w nogach te 120 minut i to było czuć. Ale mimo wszystko musimy lepiej skontrolować spotkanie i nie dać sobie strzelić tej bramki tak szybko. I dołożyć wcześniej, bo były sytuacje, żeby ten mecz zamknąć. Ale ja jestem w stanie zrozumieć chłopaków i pełen szacun dla nich, bo pogoda i tyle biegania, to nie jest łatwa sprawa. Dzisiaj nieważne jak, i tak się bardzo cieszymy, bo mentalnie nas to podniesie.
- dodał bramkarz Lecha.
Kolejny mecz Lech zagra już w czwartek, kiedy to w eliminacjach do Ligi Europy podejmie mistrza Wysp Owczych KI Klaksvik.