Tuż po II wojnie światowej ozdoby wykonywali rzemieślnicy z małym doświadczeniem i z ubogim zapleczem surowcowym i technologicznym. „Wystawa odzwierciedla wszystkie trudy tego okresu” - mówi kurator z Instytutu Sztuki PAN Michał Myśliński:
Dzisiaj zapewne część z użytkowniczek, może nie że z pogardą, ale z niechęcią patrzy na biżuterię wykonaną z materiałów, które uznajemy za nieszlachetne – z miedzi, mosiądzu, blachy cynkowej, bakelitu czy tak zwanych tworzyw sztucznych. Z jednej strony tak tworzona biżuteria jest obrazem pewnej mizerii czasów powojennych, kiedy wykonywano biżuterię z tego co było pod ręką. Tu przypomnę opowieść Jerzego Zarembskiego, który we swoich wspomnieniach przekazał, że pierwszą bransoletę, którą wykonał dla swojej żony, wykonał z kawałka blachy miedzianej, która została zerwana wybuchem bomby z Kościoła Świętego Krzyża w Warszawie. Podniósł tę blachę, wygiął z niej bransoletę i wręczył swojej żonie.
Wystawa przedstawia 200 obiektów ułożonych chronologicznie od 1945 do 1989 roku. Wstęp wolny.