Ozzy w oparach metalu - recenzja Ryszarda Glogera
Książę ciemności powrócił. Nowa płyta Ozzy’ego Osbourne’a nosi tytuł „Patient Number 9”.
Książę ciemności powrócił. Nowa płyta Ozzy’ego Osbourne’a nosi tytuł „Patient Number 9”.
Nagrywanie nowych wersji znanych piosenek nie jest postrzegane jako szczególny przejaw wyszukanej koncepcji artystycznej. Są oczywiście wyjątki, kiedy okazuje się, że znane wcześniej piosenki nabierają zupełnie innego wyrazu, są po mistrzowsku zinterpretowane lub w bardziej finezyjny sposób zaaranżowane.
Kariera tego muzyka prędzej czy później posłuży do nakręcenia filmu fabularnego. Coś w tej kwestii już się stało, bo o niezwykłych losach Waltera Trouta powstały już książka i film dokumentalny. Ten Amerykanin jako niespełna dwudziestolatek, górował umiejętnościami nad innymi gitarzystami w okolicy. W dodatku talent instrumentalisty wykorzystywał do grania bluesa, a nie jak większość jego kolegów podchodzących do sprawy minimalistycznie i upatrujących szansy kariery w kapelach rockowych.
Muzyka zespołu The Beatles pozostaje ciągle żywa i fascynująca. Od lat wielu specjalistów zajmuje się odkurzaniem spuścizny nagraniowej „czwórki z Liverpoolu”. Mimo, że to zamknięty rozdział twórczości zespołu, który nie istnieje od ponad pół wieku, ciągle rynek płytowy kusi nowymi wydawnictwami. Na dobrą sprawę, oryginalne wersje nagrań The Beatles od strony technicznej, bronią się i brzmią jak na współczesne standardy przyzwoicie.
Proste sposoby odtworzenia muzyki czasem należałoby zrewidować. Nie wystarczy kliknąć lub wrzucić płytę do odtwarzacza. W tym przypadku płyty są aż cztery i chronologia słuchania ma podstawowe znaczenie.
Buddy Guy twierdzi autorytatywnie już w tytule nowej płyty, że blues nie kłamie. Któż inny miałby prawo sięgnąć po tak jednoznaczną tezę, niż ten 86-cio letni bluesman urodzony w Luizjanie i grający od ponad 60 lat nowoczesnego bluesa elektrycznego z Chicago.