Dlaczego na przykład Putin ma taką obsesję na punkcie Krymu? Czy jest to aberracja jednego człowieka czy raczej za tą obsesją stoi coś innego? Niekoniecznie obsesja, a może kalkulacja? Co skłoniło Rosję do podjęcia działań na Krymie i wschodniej Ukrainie? Dlaczego polityka Rosji ma taki charakter i procesy demokratyzacji natrafiają tam na opór? Jak daleko posunie się Rosja w swoich neoimperialnych dążeniach? To są pytania bardzo ważne dla krajów Europy wschodniej i środkowej. Ważne dla polskiego czytelnika.
Władimir Putin jest człowiekiem religijnym. Taki jest jego wizerunek. Wspiera Rosyjski Kościół Prawosławny. Niewykluczone zatem, że codziennie wieczorem, kładąc się spać, modli się do Boga tymi słowami: "Dlaczego nie stworzyłeś gór na Ukrainie i Białorusi?".
Gdyby Bóg stworzył góry na Ukrainie i Białorusi, to ogromne tereny równinne Niziny Środkowoeuropejskiej nie były dobrym punktem wyjścia do ataków na "świętą i niewinną Rosję". Rosjanie mają mentalność oblężonej twierdzy, stąd przekonanie o naturalnym prawie do kontroli owych równin, skąd może wyjść kolejny atak na Rosję. To, że nikt nie ma zamiaru Rosji atakować, nie ma znaczenia. Doświadczenie historyczne i geografia wdrukowały w głowy Rosjan takie właśnie przekonanie. Taką właśnie analizę tego rosyjskiego imperialnego problemu przynosi książka Tima Marshalla pt. "Więźniowie geografii, czyli wszystko co chciałbyś wiedzieć o globalnej polityce". Zacząłem od Rosji, ponieważ jest to ważne z naszego punktu widzenia, a książka przynosi rozważania dotyczące wszystkich najważniejszych graczy polityki światowej.
Jej autor Tim Marshall jest autorytetem w dziedzinie spraw zagranicznych i publicystą. Pracował dla Sky News i BBC. Osobiście brał udział w większości najważniejszych wydarzeń ostatnich dwudziestu pięciu lat. Był obecny na froncie na Bałkanach, w Afganistanie, w Syrii. Na własne oczy przekonał się, że decyzje i wydarzenia, konflikty międzynarodowe i wojny domowe stają się lepiej zrozumiałe, gdy pod uwagę weźmiemy nadzieje, obawy oraz uprzedzenia wynikające z historii. Te ostatnie czyli uprzedzenia, wręcz kalki myślowe, podyktowane są także przez otaczające nas ukształtowanie przestrzeni – geografię. W czasach globalizacji, gdy jest silna tendencja do "sprasowania" czasów historycznych, to bardzo ważny głos pokazujący, że od historii, a zwłaszcza od geografii nie da się uciec. Są to oczywistości, o których, niestety, się nie pamięta.
Po prostu przywódcy wszystkich państw i narodów są ograniczeni przez geografię. Ich strategie polityczne muszą uwzględniać góry i morza. Chcąc rozumieć, co się dzieje na świecie, trzeba próbować zrozumieć ludzi, idee i ruchy społeczne, ale dla pełnego obrazu musimy zrozumieć także geografię, która stawia twarde warunki. Tim Marshall przygląda się przeszłości, teraźniejszości kluczowych regionów świata i próbuje przewidywać bieg wypadków. Wskazuje, że należy więcej uwagi poświęcić przedrostkowi "geo" w słowie "geopolityka". A jego osobista obecność w wielu regionach świata, nadała książce pewne przesłanie, które nie jest sformułowane wprost. Rzeczywistość konfliktów jest zwykle złożona i żeby je opisać, trzeba być na miejscu i długo się im przyglądać. Żyjemy niestety w szybkim świecie, który zamiast rozumienia oferuje nam medialne projekcje. Dlatego warto czytać takie książki, bo przywracają poczucie rzeczywistości.
Źródło: Tim Marshall, "Więźniowie geografii, czyli wszystko, co chciałbyś wiedzieć o globalnej polityce", przekład Filip Filipowski, Wydawnictwo Zysk i S-KA, Poznań 2017