NA ANTENIE: WCIAZ BARDZIEJ OBCY/LADY PANK
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Po wybuchu wojny na Ukrainie wraca dyskusja o zmianie zasad dostępu do broni w Polsce

Publikacja: 30.03.2022 g.11:18  Aktualizacja: 30.03.2022 g.11:32 Łukasz Kaźmierczak
Poznań
Jest w tej sprawie projekt Kukiz'15 i interpelacja grupy 23 posłanek i posłów PiS, która zakłada uproszczenie tych zasad bez zmiany ustawy.

Spis treści:

    Dyskusja na ten temat jest konieczna - mówił w porannej rozmowie Radia Poznań poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.

    Ja uważam, że na gruncie obecnych przepisów właściwie tej uznaniowości nie powinno być, ale rzeczywiście praktyka jest różna i bywają tacy komendanci policji, którzy nie stosują się wprost do ustawy, ale to można zmienić przez zmianę interpretacji przepisów, niekoniecznie przez zmianę ustawy. Ja się podpisałem pod tą ustawą, bo uważam, że dyskusja jest konieczna i musimy te zmiany przeprowadzić. Także w Zjednoczonej Prawicy były różne głosy w poprzednich latach, natomiast dziś te wydarzenia na Ukrainie pokazały, że musimy wiele rzeczy przemyśleć na nowo

    - mówi poseł.

    W Niemczech w tej chwili na obywatela jest 20 razy więcej broni niż w Polsce, na Ukrainie 5 razy więcej, a w Finlandii aż 30 razy więcej. W Polsce po okresie PRL została rygorystyczna polityka w tym zakresie - mówił Bartłomiej Wróblewski.

    Poniżej cała rozmowa w audycji Kluczowy Temat:

    Łukasz Kaźmierczak: Śledzę sobie uważnie pańską aktywność w mediach społecznościowych, zauważyłem zdjęcie ze strzelnicy, wydaje mi się, że to pan, dobrze rozpoznaję?

    Bartłomiej Wróblewski: Tak, to ja.

    Od dawna chodzi pan na strzelnicę, czy to tak jak większość teraz - od wojny na Ukrainie?

    Sprawą interesuję się od kilku lat, na strzelnicę nie chodzę bardzo regularnie, ale jednak co miesiąc, co dwa miesiące, mogę powiedzieć od półtora roku.

    Pojawiły się w tej chwili właściwie tłumy osób na strzelnicach, dlatego pytałem o to.

    I bardzo dobrze. Kluby sportowe, strzeleckie, strzelnice przeżywają oblężenie. Komentarze z reguły są takie, że wojna na Ukrainie pokazała, że społeczeństwo powinno umieć posługiwać się bronią. PiS doprowadziło do projektu ustawy o obronie ojczyzny, to jest ustawa, która zwiększa liczbę wojska i tego regularnego i Wojsk Obrony Terytorialnej, która stwarza możliwość dodatkowego finansowania wydatków zbrojeniowych, ale oprócz tych wielkich spraw, które są konieczne, trzeba myśleć o tym, co jest nazywane rozproszoną rezerwą. To znaczy o tym, że jeśli jest w Polsce kilkaset tysięcy, a może nawet więcej, może milion i więcej osób, które chciałyby we własnym zakresie, za własne pieniądze się szkolić, posiada broń, to trzeba te działania wesprzeć, bo jest to wydaje się najtańszy sposób, aby wesprzeć potencjał obronny Polski. Oczywiście nie jest to rzecz jedyna, którą trzeba zrobić, ale można ją zrobić, zresztą ta sprawa od kilku lat nie została - w mojej ocenie - jeszcze adekwatnie załatwiona.

    Mi się wydaje, że zaniedbania są ogromne, dlatego, że patrząc na statystyki, jesteśmy jednym z najgorzej - nie wiem, jak to nazwać - uzbrojonych społeczeństw w Europie czy społeczeństw, które umie posługiwać się bronią, bo to też nie zawsze jest jednoznaczne, można umieć posługiwać się bronią i niekoniecznie mieć ją w domu, chodzi bardziej o umiejętności.

    Po okresie PRL pozostała w Polsce rygorystyczna polityka w tym zakresie i rzeczywiście tak, jak pan mówi, jeżeli popatrzymy na państwa, które nas otaczają, w Niemczech broni na obywateli jest 20 razy więcej, na Ukrainie 5 razy więcej, w Czechach pewnie ta sytuacja jest między Niemcami a Ukrainą, a w Finlandii 30 razy więcej, ale właśnie te wydarzenia na Ukrainie ostatnio, kiedyś w Finlandii, pokazały, że taka rozproszona rezerwa to jest potężny zasób obronny. Tak, jak powiedziałem, niezastępujący ani regularnego wojska ani wydatków na zbrojenia, ale jednak mogący bardzo pomóc. Widzimy na Ukrainie, że to nie sprzęt walczy, to ludzie walczą, że dzielni ludzie mogą czynić w zasadzie cuda, jeśli porównamy dysproporcje w sprzęcie, lotnictwie, czołgach między Rosją a Ukrainą, a mimo to Ukraińcy cały czas dają radę.

    Ja też zauważyłem, że często pokazuje się ludzi zwykłych czy żołnierzy obrony terytorialnej, nie są to regularne jednostki wojsk, one walczą gdzieś na froncie z ciężkim sprzętem. Te obrazki, które widzimy, tych ludzi z karabinami, to są najczęściej niezawodowi żołnierze właśnie.

    To pokazuje, że nowoczesny samolot może kosztować kilkadziesiąt, a nawet więcej milionów dolarów, natomiast jedna wyrzutnia rakietowa może być w porównaniu do tego bardzo niedrogim sprzętem.

    I może go zniszczyć.

    I może go zniszczyć. Trzeba pamiętać o tym, że - oczywiście wojny toczą się w różny sposób, ale zdarza się, że w ciągu pierwszych kilku czy kilkunastu godzin agresor niszczy dużą część sił konwencjonalnych, natomiast takie rozproszonej rezerwy nie można zniszczyć, właśnie dlatego, że ona jest rozproszona.

    Partyzantka wiecznie żywa. Panie pośle, mamy na stole w tej chwili dwie propozycje. Jeden to jest projekt ustawy Kukiz'15 dotyczący zdecydowanego zniesienie niektórych obostrzeń, w ogóle zmiany filozofii podejścia do broni. Jest także interpelacja, którą złożył pan wraz z grupą posłów PiS, ale też dodam, że jest pan szefem nadzwyczajnej komisji sejmowej do spraw deregulacji, to trochę idzie w parze tutaj, jeśli o to chodzi i ona ma uprościć przede wszystkim czas dostępu uzyskania pozwolenia na broń.

    Po kolei, nasza interpelacja jako grupy 23 posłanek i posłów PiS ma na celu dokonanie takich uproszczeń, które nie wymagają w ogóle zmiany ustawy. Chodzi o to, by ten okres uzyskiwania pozwolenia na broń skrócić powiedzmy z 6-8 miesięcy, jak to jest dziś, do dwóch miesięcy bez zmiany warunków. To znaczy takie same egzaminy, takie same badania lekarskie, takie same zasady, co do przechowywania broni. Natomiast projekt Kukiz'15 idzie dalej, bo on tę całą sferę porządkuje. Ja też uczestniczyłem w dyskusjach na temat tego projekt i też podpisałem się pod tym projektem. Ten projekt idzie o krok dalej, bo on dokonuje zmian, które i tak są konieczne, bo Polska nie implementowała dyrektywy UE, ale oczywiście jest projekt ustawowy i tam jest wiele kwestii, które będą dyskutowane, ale tak czy inaczej kierunek jest ten sam - uprościć i zwiększyć możliwość posiadania broni. Dodam jeszcze jedną rzecz, że ten przykład, o którym wspominaliśmy przed chwilą, jeśli zobaczymy, że dużo więcej broni jest w takich krajach, jak Niemcy czy Finlandia, nie mówiąc już o Szwajcarii czy też Francji, to pokazuje, że nie powinniśmy się tego jakoś przesadnie bać.

    To jest dobry moment, żeby o tym porozmawiać. Jakiś czas temu komentarz dla nas udzielała posłanka Katarzyna Kretkowska z Lewicy, która mówiła, że kiedyś nie myślała, że w ogóle dojdzie do takiej dyskusji. Sam fakt, że ona rozważa takie rzeczy, świadczy o zmianie pewnego podejścia - ona mianowicie jest przeciwna temu - natomiast to, że traktuje poważnie takie oferty na stole. Jej zdaniem trochę też jesteśmy zapatrzenie w Amerykę i może być taka powtórka z tego, że w Ameryce dochodzi do tych strzelanin nieszczęsnych i tego się boi - nieodpowiedzialności.

    Tu mamy dwie kwestie, pierwsza sprawa to to, że rzeczywiście postkomunistyczna lewica w Polsce, tak, jak w PRL, boi się wielu rzeczy, które są związane z wolnością, ale też rzeczywiście trzeba powiedzieć i popatrzeć, jak wygląda sytuacja w Finlandii, w Niemczech. Przy racjonalnych zasadach nie powinno do takich sytuacji dochodzić. Nikt nie proponuje w gruncie rzeczy prawa do posiadania broni, jak to jest w USA. Jedynie chodzi o to, by część tych administracyjnych utrudnień ograniczyć.

    Ale w dostępie do posiadania broni.

    Tak, do posiadania, ale to nie jest jednak to samo i wydaje mi się, że bez zmiany tych zasadniczych zasad, czyli, że jest egzamin, że są badania psychologiczne, lekarskie, są zasady przechowywania broni, można wiele w tym zakresie zrobić i oczywiście też dodam, trzeba to widzieć w szerszym kontekście, bo też chodzi o to, by wzmacniać działalność organizacji proobronnych, strzeleckich, strzelectwa sportowego.

    Panie pośle, to jest ważne, bo pan proponuje skrócenie tego czasu szkolenia.

    Obniżenie kosztów.

    W Poznaniu pieniądze przede wszystkim mają znaczenie, a to nie jest tania sprawa w tym momencie, jeśli chodzi o dostęp do strzelania tak naprawdę. Samo bycie członkiem klubu strzeleckiego, to są konkretne koszty, ale chciałbym zderzyć pańską propozycję z tym, co mówi Kukiz'15. On uważa, że w ogóle powinno się zlikwidować uznaniowość policji, że tak naprawdę policja decyduje o tym, czy ktoś dostanie czy nie i jak długo to będzie trwało. Może to być i 8 miesięcy i dłużej.

    Tu się zgadzamy, ja uważam, że na gruncie obecnych przepisów tej uznaniowości nie powinno być, ale rzeczywiście praktyka jest różna i bywają tacy komendanci policji, którzy nie stosują się wprost do ustawy, ale to można zmienić przez zmianę interpretacji przepisów, niekoniecznie przez zmianę ustawy. Tak, jak powiedziałem, ja się podpisałem pod tą ustawą, bo uważam, że dyskusja jest konieczna i musimy te zmiany przeprowadzić. Także w Zjednoczonej Prawicy były różne głosy w ostatnich latach, natomiast dziś te wydarzenia na Ukrainie pokazały, że musimy wiele rzeczy przemyśleć na nowo i cieszę się, bo to jest sprawa, za którą - mogę powiedzieć - chodzę od kilku lat.

    Panie pośle, nie chcę, by zabrzmiało to bezdusznie, bo nie takie mam intencje. Wiadomo, że wojna to jest tragedia i wiele branż tez traci na tym, ale jak mówię z pewnym zastrzeżeniem, jest to pewien rodzaj szansy dla niektórych branż. Na pewno branża zbrojeniowa, jeśli chodzi o wojnę nie jest stratna. Jest duże zapotrzebowanie, jest też ta ustawa o obronie ojczyzny - zwiększenie wydatków na obronność do 3 procent PKB i zapytam, czy poznańskie zakłady mogą też z tej szansy skorzystać, np. WZMoty, czy Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne?

    Tak, zdecydowanie tak, jeśli chodzi o WZMoty, to jest firma bardzo dobrze funkcjonująca tutaj pod prezesurą pani Elżbiety Wawrzynkiewicz. To jest firma w dobrej kondycji, przed nią wydaje się - zresztą przed wojną pojawiły się nowe, duże możliwości, ja nie chcę tutaj więcej na ten temat mówić, bo dokumenty nie są podpisane, ale to jest firma, która dobrze prosperuje, ale są dwie firmy w Poznaniu, które są ważne ze względu na naszą historię i cały czas potencjał produkcyjny. To jest Cegielski i Stomil i mam nadzieję, że także to, że wspieram Zakłady Cegielskiego od wielu miesięcy, to przejście Cegielskiego do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Stomil jest w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Mam nadzieję, że te zakłady odbiją się tak, jak odbiła się Poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych, tak zwany mały Cegielski, która od 2016 roku - można powiedzieć - stanęła na nogi. Teraz w tym tygodniu odbędzie się podpisanie kolejnej umowy z Intercity na pół miliarda złotych na modernizację kolejnych 90 wagonów. Tymi wagonami jeździmy po całej Polsce.

    To daje przeżycie tak naprawdę małemu Cegielskiemu?

    W 2015-16 roku była w sytuacji niemal upadłości, a przynajmniej w bardzo trudnej sytuacji, dlatego to było moje jedno z pierwszych działań jako posła, to próba nawiązania i stabilizacji relacji z Intercity. Od tego czasu trzy duże już umowy zostały podpisane, były i będą podpisane, które pozwoliły firmie wyjść na prostą, bo firma przez dziesięciolecia nie była modernizowana i stopniowo ta firma jest modernizowana. Mam nadzieję, że dzięki tym kontraktom też pójdzie o krok dalej i wróci na rynki europejskie.

    A Stomil i duży Cegielski? To nie są firmy w najlepszej sytuacji finansowej. Czy to wejście do PGZ, to może być taka kroplówka, coś, co je utrzyma przy życiu, albo da im rentowność, bo o to chodzi.

    Musimy osobno patrzeń na obie firmy. Jeśli chodzi o Cegielskiego, to wejście do PGZ daje szansę do nawiązania ścisłej współpracy z Wojskowymi Zakładami Motoryzacyjnymi. Ja tutaj widzę tę szansę, ponieważ WZM funkcjonują bardzo dobrze i ta kooperacja - w jakiej formie to jest do zastanowienia, ale mogłaby dać duże zamówienia Cegielskiemu i postawić firmę na nogi, w tej kooperacji ja widzę przede wszystkim szansę. Natomiast Stomil to jest osobna sytuacja, jest to przemysł gumowy, ale też wojna daje pewne szanse. Trzeba też uczciwie powiedzieć, że wojna wywołuje też problemy. Pewną część zamówień i w Stomilu i w Cegielskim, to były zamówienia na rynek rosyjski.

    Wojna to jest zawsze tragedia, przede wszystkim tragedia, dopiero potem ewentualnie mówimy o tych gospodarczych skutkach. Jest szansa, że w WZMotach będą np. Abramsy, amerykańskie czołgi remontowane? Słyszał pan o takich głosach?

    Wspieram WZMoty i uczestniczę w różnych rozmowach, które na ten temat są prowadzone. Myślę, że tutaj pani prezes Wawrzynkiewicz, a także PGZ dokłada wszelkich starań, by zbudować kolejną silną nogę produkcyjną i serwisową w WZMotach.

    https://radiopoznan.fm/n/D1PKY9