NA ANTENIE: Noc
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

C. Kościelniak: Zachód pozostaje w deklaracjach werbalnych, co pokazuje, że trzeba liczyć na siebie

Publikacja: 25.11.2021 g.11:56  Aktualizacja: 25.11.2021 g.11:58 Roman Wawrzyniak
Poznań
- Niektórzy politycy i dziennikarze współtworzą kłamstwo migracyjne - mówił w Porannej Rozmowie Radia Poznań profesor Cezary Kościelniak.
cezary kościelniak - Kacper Witt - Radio Poznań
Fot. Kacper Witt (Radio Poznań)

Filozof i kulturoznawca w ten sposób odniósł się m.in. do tego, co robią aktywiści graniczni. W ich ocenie to Polska jest odpowiedzialna za kryzys migracyjny.

Temu towarzyszy cały szereg różnych dziwnych, niezrozumiałych z punktu widzenia interesów państwa, czyli interesów nas wszystkich, działań medialnych. Słyszymy na przykład o tym, że polskie służby przez płot przerzucały ciężarną kobietę, która później tę ciążę utraciła. Temu towarzyszą też inne doniesienia, np. osławione w internecie doniesienia o migrancie, który sześć dni płynął. Podaje się i fakenewsy i zwykłe kłamstwa

- mówi profesor Cezary Kościelniak. 

Profesor Kościelniak cieszy się, że w wojsku powstała komórka prawna, która będzie zajmowała się pozwami cywilnymi wobec kłamców migracyjnych. W jego ocenie fakenewsy wzmacniają pozycję Rosji, która chce odbudowywać swoje wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej. Jak dodaje, gdyby doszło do przerwania granicy przez migrantów, w ślad za tymi ostatnimi mogłyby ruszyć "zielone ludziki". Zwraca uwagę, że to niebezpieczeństwo dotyczy zwłaszcza krajów bałtyckich.

Cała rozmowa w audycji Kluczowy Temat poniżej:

Roman Wawrzyniak: Będziemy rozmawiać o konflikcie na granicy polsko-białoruskiej, ale w kontekście wykorzystywania przez media szantażu emocjonalnego tudzież może moralnego, wykorzystywanego również, co stwierdzam z ogromnym zawstydzeniem i niepokojem nie tylko przez reżim Łukaszenki, ale też przez część mediów w Polsce. Czy pan dostrzega taki problem i, czy to w ogóle jest problem?

Cezary Kościelniak: Oczywiście, że jest to problem. To problem bardzo poważny. Zarówno te działania medialne, jak i te, które wypływają ze strony aktywistów granicznych - one budują coś, co można nazwać kłamstwem migracyjnym. Pod tym kryje się takie wmawianie, jakoby to Polska była odpowiedzialna za kryzys humanitarny, te oskarżenia padają expressis verbis - z ust posłów, np. poseł Franciszek Sterczewski.

Przy okazji mówił też o żołnierzykach.

Tak jest, próba oddziaływania moralnego jakoby Polska była współodpowiedzialna za kryzys humanitarny na granicy, mamy tam kilka nakładających się kryzysów. A druga sprawa - temu towarzyszy cały szereg dziwnych, niezrozumiałych z punktu widzenia interesu państwa działań medialnych. Jest to wybitnie hańbiące, kiedy mówi się, jakoby służby przez płot przerzucały ciężarną kobietę, która później tę ciążę utraciła, temu towarzyszą inne doniesienia, np. o migrancie, który sześć dni płynął rzeką. To się podaje fakenewsy i zwykłe kłamstwa, na potrzeby tej narracji. To powinno zawstydzać, ale ja widzę to znacznie gorzej, bo to jest ta część batalii, którą Łukaszenka i Putin niestety wygrali, w przeciwieństwie do Litwinów, Łotyszy - oni wiedzą, że można taką kartą rozegrać jedność Polaków, jeśli chodzi o jednoznaczne zagrożenie międzynarodowe.

Być może z tego powodu ten atak poszedł później, głównie na Polskę. Gdyby się przyjrzeć innym przykładom w niektórych mediach, to jakie znaczenie dla zagrożenia ze strony migrantów miał kotek, który miał z nimi przywędrować na granicę. Później mieliśmy też wykorzystywanie wizerunku płaczących dzieci, głodnych, wyziębionych, wycieńczonych uchodźców, którzy, jeśli tylko składali deklaracje, to mogli być przyjmowani w Polsce.

Tak, dobrze, że przy wojsku powstała taka komórka prawna, która będzie zajmowała się pozwami cywilnymi wobec kłamców migracyjnych, bo tak tych ludzi trzeba nazywać. Wybitnie ohydne oskarżenia padają pod adresem ludzi w mundurach, jakoby nie dają oni pomocy tym, którzy tego potrzebują, to jest nieprawda zupełna, ponieważ ci, którzy potrzebują pomocy są brani do szpitali, wielu żołnierzy dzieli się tym, co mają na użytek osobisty. Pytanie, kto korzysta na tych relacjach. Jaka jest różnica między konfliktem migracyjnym, na wschodniej granicy, a tym konfliktem w Hiszpanii czy we Francji? Tam chodzi tylko o wizję Europy - chcemy Europy openarystycznej, gdzie wszystko ma być otwarte, bez kontroli, multikulturowe. Tam jest tylko ten problem. U nas, poza tym tematem, jest jeszcze drugi problem - wytwarzania nowej sowietyki, czyli próby powrotu do strefy wpływów z czasów Związku Radzieckiego. Na pierwszy ogień idą państwa bałtyckie, przerwanie granicy mogłoby spowodować, że za migrantami weszłyby zielone ludziki. Przerwanie granicy to też obniżenie statusu państwa, jako kraju stabilnego, bezpiecznego, to się także wiąże z pewnym postrzeganiem przez inwestorów. Nikt nie chce inwestować w państwie, które nie chce bronić własnych granic. To fatalna wiadomość dla państw bałtyckich, bo można tą metodą wprowadzić wojsko, bez oficjalnego wypowiadania wojny. Bardzo się dziwię, że to nie pada jako pierwszy, najważniejszy argument.

Warto może przypomnieć, że jednak przestrzegał przed tym śp. pamięci prof. Lech Kaczyński. Mówił, że po państwach bałtyckich, Ukraina, a później może i mój kraj. Ale chciałbym też wrócić  do naszych mediów. W tym obrazie "kopiuj-wklej" z mediów białoruskich brylują u nas "der onet", gazeta, czy TVN. Po co to robią, przy okazji wyśmiewając obrońców naszych granic?

Nie wiem, czy Onet akurat, bo on daje i z jednej i z drugiej strony...

To tytuł od razu - "we wtorek pogrzeb nienarodzonego dziecka syryjskiego". W "der onet", kilka miesięcy wcześniej taki tytuł "życie płodu nad życiem matki to początek wielu dramatów kobiet w Polsce". Czyli na co dzień walka z polskimi płodami, a od święta, przy migrantach, pochylanie się nad losem nienarodzonego dziecka migracyjnego. Czy można razić ludzi jeszcze większą hipokryzją?

Jest to hipokryzja z jednej strony, ale z drugiej jest to atak na pewną politykę, co do której powinniśmy być zjednoczeni, bo to jest kwestia, która wychodzi poza nasz spór polityczny, spór, który jest naturalny w państwie demokratycznym, ale są takie obszary, w których tego sporu nie powinno być. Zacytuję panu tytuł z niemieckiego Bilda - "Polsko dziękujemy". Czyli zupełnie przeciwnie, niż te media, które pan redaktor zacytował. Dobrze, żeby tak było, żeby po stronie zachodniej nastąpiło przebudzenie, choć może to przebudzenie ekonomiczne, bo oni dobrze wiedzą, że ci migranci nie chcą do Warszawy, czy Lublina, ale chcą do Berlina czy Monachium.

Ale z drugiej strony nie chcą się dołożyć do obrony granicy, czy budowy zapór na granicy.

To jest problem, z tego, co wiemy Wielka Brytania i Czechy mogą nas wesprzeć jakimś kontyngentem wojskowym. Zachód pozostaje w deklaracjach werbalnych, co pokazuje, że trzeba liczyć na siebie. Ci, którzy mówią - zawołajmy Unię, czy Frontex... Musimy liczyć przede wszystkim na siebie i pracę, wykonywaną na polskiej granicy przez funkcjonariuszy, także leśnicy. Gazeta Wyborcza oskarżyła leśników o to, że pomagali w wyciągnięciu jakichś ciał. Na Twitterze Lasów Państwowych jest bardzo ostra reakcja.

To ja zacytuję. Gazeta napisała - ciała zmarłych z wycieńczenie i wyziębienia kobiet, mężczyzn i dzieci ktoś bliski władzy musi odnaleźć i po cichu bez świadków uprzątnąć. Lasy Państwowe odpisały tak: "Zawsze polscy leśnicy bronili Ojczyzny, poświęcali dla niej życie, od zawsze stoją na straży polskiej natury, mamy honor i dumę, a nasz mundur to świętość, nie ubrudzi go Gazeta Wyborcza, która tą publikacją zapisze się w historii hańby dziennikarstwa".

Jest pan pewny, że to cytat z Wyborczej, a nie z gazety rosyjskiej? To dokładnie ta narracja, w tamtych mediach, to też odwaga naszych służb, bo służby nie zajmują się polemikami medialnymi, to może paraliżować. Wielki szacunek dla służb, że nie są sparaliżowane, potrafią też na tym poziomie dziennikarskim, werbalnym odpowiedzieć na te ataki, że nie stawiają się po stronie bezbronnych, tylko bardzo jasno reagują. To, co mówiłem, takie artykuły (Gazety Wyborczej) wpisują się w kłamstwo migracyjne. Stara zasada, o której mówił Lenin - plujcie, plujcie, zawsze coś przyschnie, to jest ta zasada, kiedy weźmiemy te smutne statystyki, kilkanaście proc. społeczeństwa popiera takie działanie. Jeśli ta narracja nie zostanie zdementowana, jeśli nie będzie skutecznej kontrnarracji, która pokaże, o co w tym konflikcie chodzi, to przyczyni się to do narracyjnego zwycięstwa Łukaszenki.

Zakończę wypowiedzią premiera Kurdystanu - dla Die Welt, apelował o pomoc w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego, w walce z gangami przemytników ludzi. Co zauważył? Podkreślił, że migranci na polsko-białoruskiej granicy to nie byli biedni ludzie, ale też raczej bogaci, którzy mieli wizy i korzystali z rejsowych lotów. To dla pełnego obrazu, z czym mamy do czynienia. Dziękuję za rozmowę.

https://radiopoznan.fm/n/HTWoSh
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 17:00 18:00 19:00 20:00 21:00

@TWITTER