NA ANTENIE: W środku dnia
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

PTPN po 165 latach istnienia. Towarzystwo obchodzi właśnie swój jubileusz

Publikacja: 18.02.2022 g.10:23  Aktualizacja: 18.02.2022 g.13:54 Łukasz Kaźmierczak
Poznań
Powstało podczas zaborów dla podtrzymania kultury polskiej i rozwijania wiedzy naukowej. Dziś kontynuuje ideały wielkopolskich organiczników.

Spis treści:

    "Oczywiście prowadzimy działalność tradycyjną w postaci konferencji naukowych czy seminariów" – mówi Radiu Poznań prezes Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Filip Kaczmarek.

    Publikujmy i czasopisma naukowe, niektóre z piękną bardzo długą historią, jak Roczniki Historyczne, niektóre krótsze. Publikujemy też elektroniczne ich wersje. Świat idzie do przodu i my staramy się za nim podążać. Mamy profile w mediach społecznościowych, na Facebooku i Instagramie, więc też zapraszam. Kręcimy też filmiki. Musimy znaleźć język dotarcia z tym przekazem popularyzującym wiedzę i kulturę do ludzi młodych

    - mówi Filip Kaczmarek.

    PTPN jest towarzystwem multidyscyplinarnym – co nie jest regułą w przypadku takich organizacji. Filip Kaczmarek wymienia między innymi wydziały matematyczno-przyrodniczy, techniczny, nauk medycznych, nauk o sztuce czy historii. Towarzystwo liczy obecnie ponad tysiąc członków.

    Prezes Kaczmarek zaprasza także do zwiedzenia dziedzińca PTPN przy ulicy Mielżyńskiego. Znajduje się tam kopia pierwszego w Polsce pomnika Adama Mickiewicza, księgozbiór z dziełami Kopernika czy Heweliusza i dużo tablic pamiątkowych.

    Poniżej cała rozmowa w audycji Kluczowy Temat:

    Łukasz Kaźmierczak: Proszę przyjąć gratulacje dla towarzystwa – 165 lat to piękny wiek.

    Filip Kaczmarek: Nasze urodziny obchodzimy zawsze w połowie lutego, dlatego, że 13 lutego 1857 roku było pierwsze walne zebranie członków. Przygotowania trwały już wcześniej do powstania towarzystwa, ale przyjęliśmy tę datę, jako datę przyjęcia pierwszego statutu i od tego czasu nieprzerwanie przez 165 lat z wyjątkiem drugiej wojny światowej działa.

    Pewnie trudno jest znaleźć drugie towarzystwo w Polsce, które działa nieprzerwanie równie długo.

    Tak. Jesteśmy jednym z najstarszych towarzystw. Jest jedno starsze, które działa, ale z przerwami, Towarzystwo Naukowe Płockie, jest Polska Akademia Umiejętności w Krakowie.

    Ale to z przerwami. Więc się nie liczy.

    To rzeczywiście jest osiągnięcie. Mało instytucji ma tak długą i nieprzerwaną historię w Polsce. To wynika z historii zaborów i tak dalej. Cieszymy się, bo jest to część dziedzictwa kulturowego Poznania, Wielkopolski i Polski.

    To osadzajmy to w naszym regionie. W tym tygodniu była także rocznica rozejmu w Trewirze, 103., co łączy się historyczno-publicystycznie, ponieważ ten Trewir, który był zwycięskim akcentem Powstania Wielkopolskiego, mam wrażenie, że nie miałby miejsca, gdyby nie takie inicjatywy jak PTPN.

    Zgadzam się z tym. Powstanie Wielkopolskie jest niezwykle ważne, ale ono było zwieńczeniem pewnego dzieła. Ono trwało niecałe 2 miesiące. Nie byłoby takie w sensie skuteczności, ofiarności, zaangażowania obywateli różnych stanów, gdyby nie to, co się działo wcześniej.

    Można powiedzieć, że to była najkrótsza bitwa najdłuższej wojny nowoczesnej Europy.

    Mniej więcej. A to zaczęło się w latach 40. XIX wieku, po nieudanym Powstaniu Wielkopolskim z 1846 roku, kiedy stwierdzono, że takie konspiracyjne formy działania nie przynoszą sukcesu. One się nie udadzą. I na przykład Seweryn Mielżyński był jednym z tych, którzy powiedzieli, że trzeba się nastawić na coś innego, czyli ochronę kultury, języka, świadomości i wtedy przyjdzie taki moment, kiedy będziemy mogli odzyskać niepodległość.

    I to był taki pomysł także na powstanie PTPN. Tym bardziej, że to był czas, kiedy Prusacy wcale nie odpuścili sobie likwidacji kultury i języka polskiego. Tak naprawdę ta wojna się przeniosła na zupełnie inny wymiar.

    Mało tego. Było coraz gorzej, jeżeli chodzi o walkę kultur. Koniec XIX wieku to była ustawa kagańcowa, ograniczająca swobody organizacji, dzisiaj byśmy powiedzieli „pozarządowych”. Ten proces nacisku na polską społeczność narastał. Natomiast bezpośrednią przyczyną powstania PTPN jest to, że władze polskie nie godziły się na powołanie uniwersytetu w Poznaniu. Nawet uniwersytetu niemieckiego, bo się bały, że i tak polski żywioł zdominuje ten uniwersytet. W związku z tym środowiska światłych ziemian, księży, nauczycieli gimnazjalnych postanowiły założyć towarzystwo zajmujące się nauką i kulturą w kontekście języka polskiego. Mało tego zrobiły bardzo dużo, żeby ci nauczyciele gimnazjalni, którzy byli forpocztą towarzystwa naukowego nie mogli uczestniczyć w pracach towarzystwa, czyli nie było formalnego zakazu, ale robili wszystko, żeby ich zniechęcić.

    Tak to działało. Tak się pojawiły tam niesamowite nazwiska. To są właściwie ikony wielkopolskiej pracy organicznej. Możemy ich wymieniać od Seweryna Mielżyńskiego, o którym pan wspominał.

    Ja wymieniłem Seweryna Mielżyńskiego nie przypadkowo, ponieważ był niesamowitą postacią, a w tym roku będzie też 150. rocznica jego śmierci. Seweryn Mielżyński brał udział w Powstaniu Listopadowym, później we wspomnianym Powstaniu Wielkopolskim w 1846 roku. To nie było tak, że organicznicy, którzy uważali, że trzeba żmudną codzienną pracą edukacyjną międzystanową, nie byli gotowi poświęcić swoje życie. Jego brat zresztą zginął w Powstaniu Listopadowym. Tylko szukali innego sposobu, który doprowadziłby do celu, mało tego, poświęcali też własny majątek. On nie miał dzieci. Jego brat miał dziewięcioro, drugi, który przeżył, a Seweryn niestety nie miał dzieci. Swój majątek poświęcił na cele społeczne.

    Tak między innymi powstał PTPN.

    Pierwszy budynek powstał dzięki jego fundacji.

    Tytus Działyński, Hipolit Cegielski, Karol Libelt to są nazwiska tych zaangażowanych ludzi.

    To były ikony. Na przykład August Cieszkowski był jednym, jeśli nie najwybitniejszym polskim filozofem XIX wieku. On był powszechnie znany nie tylko w Polsce. W Europie też. Niektórzy mówią, że gdyby jego publikacje byłyby krótsze, to jeszcze więcej by osiągnął.

    Filozofowie – bądźcie treściwi – to bardzo służy późniejszemu sukcesowi naukowemu. Panie prezesie, to od czego się zaczęło, że powstał uniwersytet dzięki PTPN-owi, to wszystko wiemy. I kto stanowił te pierwsze kadry? Prezesi i członkowie towarzystwa.

    Niesamowita jest ta symbolika, dlatego, że pierwsze spotkanie komitetu organizacyjnego w budynku PTPN odbyło się 11 listopada 1918 roku. Inicjatorzy nie mogli wiedzieć, że po latach ten 11 listopada będzie taką symboliczną datą z powodu wydarzeń w Warszawie. Po prostu niesłychanie łatwo jest zapamiętać tę datę jako datę początkującą działań na rzecz stworzenia uniwersytetu w Poznaniu, to była niezwykła skuteczność. To było możliwe dzięki temu, że środowisko i Wielkopolanie od lat się do tego przygotowywali. Także myślano o wszystkim, o wynagrodzeniu dla profesorów, o zakwaterowaniu, o mieszkaniach, było to działanie kompleksowe, które miało zagwarantować jakość kształcenia. I jakość badań od samego początku. To było możliwe dzięki tym pokoleniom działaczy między innymi PTPN.

    PTPN to także bardzo namacalne rzeczy. To siedziba na ulicy Seweryna Mielżyńskiego, która ma w sobie pewną magię, ale także inne rzeczy, zbiory dzieł Kopernika, Heweliusza, Newtona, statuty Jana Łaskiego.

    Zapraszamy na nasz dziedziniec. Niektórzy mówią, że on jest najpiękniejszym dziedzińcem w Poznaniu, mamy kawiarenkę.

    Ładniejszy niż na Placu Kolegiackim.

    Jest więcej zieleni. Jest kopia pomnika Adama Mickiewicza, który był pierwszym pomnikiem Adama Mickiewicza w Polsce. Dzisiaj jego kopia jest u nas na dziedzińcu, jego oryginał był zniszczony przez Niemców podczas wojny.

    PTPN w ogóle znalazł się na cenzurowanym można powiedzieć.

    Miejsce jest urokliwe. Można zobaczyć naszą wystawę. Można zobaczyć coś, co nazywamy panteonem narodowym, dlatego, że mamy dużo różnych tablic pamiątkowych na ścianach budynku.

    Czyli można wybrać się na wycieczkę tam właściwie.

    Jak ktoś lubi. Wczoraj był dzień kota. Mamy też koty na dziedzińcu, których nie przeganiamy.

    A to wszystko w ścisłym centrum Poznania.

    Jest domowa atmosfera.

    Jak dzisiaj wygląda działalność PTPN? Jest ponad tysiąc naukowców.

    Mamy ponad tysiąc członków. Specyfiką PTPN jest to, że jest ono jednym z towarzystw, które jest multidyscyplinarne, z reguły towarzystwa naukowe skupiają specjalistów z jednej dyscypliny. Natomiast my z wszystkich. Mamy wydział matematyczno-przyrodniczy, techniczny, nauk medycznych, nauk o sztuce, historii i nauk społecznych. Naprawdę wszystkie dyscypliny, które w Poznaniu są obecne, są reprezentowane również w towarzystwie. Oczywiście zajmujemy się także działalnością tradycyjną, w postaci organizacji konferencji naukowych, seminariów, sympozjów. Publikujmy i czasopisma naukowe, niektóre z piękną bardzo długą historią, jak Roczniki Historyczne, niektóre krótsze. Publikujemy też elektroniczne ich wersje. Świat idzie do przodu i my staramy się za nim podążać. Mamy profile w mediach społecznościowych, na Facebooku i Instagramie, więc też zapraszam. Kręcimy też filmiki. Musimy znaleźć język dotarcia z tym przekazem popularyzującym wiedzę i kulturę do ludzi młodych, którzy muszą mieć formy wizualne i krótkie w czasie. Na miarę naszych możliwości staramy się to robić.

    Pan się odnalazł w tej funkcji? Raczej jest pan kojarzony jako polityk z Wielkopolski. Były europoseł, teraz jeszcze radny sejmiku wojewódzkiego Koalicji Obywatelskiej. To jest inny świat nauki. Tu polityka nie wchodzi?

    Ja przyszedłem do polityki jako społecznik. A teraz wyszedłem z polityki i stałem się znowu społecznikiem. Wydaje mi się, że jest to pochłaniająca działalność, tym bardziej, że bardzo zaszczytna. Ja czuję ten ciężar tych wielkich postaci. Tych wielkich prezesów.

    Przed wejściem na antenę zobaczyłem sobie listę prezesów. Te nazwiska są imponujące.

    Ale też zobowiązujące. Żeby ten poziom utrzymać. Prestiż i znaczenie biblioteki. Działań i konferencji. To jest naprawdę ciężkie zadanie i dające dużą satysfakcję. Bardzo się angażuję i cieszę się, że mogę to robić. Staram się ten wysoki poziom utrzymać.

    Chcę jeszcze zapytać o sprawy polityczne i dotyczące Wielkopolski. Dzisiaj spotkanie prezydenta miasta, samorządu wielkopolskiego, marszałka, starosty pewnie też, w sprawie finansowania nowej siedziby Muzeum Powstania Wielkopolskiego. Trochę się ta sprawa przeciąga. Trochę zaczynam się niepokoić tym. Były wstępne ustalenia, a teraz wychodzi, że jednak trudno o pieniądze. Boi się pan tego, że może być problem?

    Wszyscy deklarują dobrą wolę. Wszystkie podmioty dobrowolnie finansujące ten projekt. Wydaje mi się, że powinni się dogadać, te wszystkie instytucje i ich szefowie, dlatego, że jest to bardzo ważna sprawa, dlatego, że publiczne wywieranie presji na poszczególne strony tej rozmowy nie jest dobre. To są rzeczy, gdzie musi zapaść jakaś decyzja i ona musi być zrealizowana przez organy kolegialne.

    Ale myślę o wadze tego wydarzenia, na ile ono jest duże, że miasto nie powinno mimo wszystko tak budżetem gospodarować, wiedząc, że ma te 60 procent zagospodarowania, a może i więcej, bo te inne jednostki obiecują, że się do tego dołożą, że te pieniądze powinny się znaleźć. Czy to nie jest zbyt ważna sprawa?

    To jest kwestia negocjacji i presji negocjacyjnej. Wydaje mi się, że lokalna społeczność w postaci samorządu miejskiego czy wojewódzkiego, bo na rozmowy jest zaproszony także marszałek, powinna mieć swój udział w takich projektach. To nie powinien być projekt wyłącznie państwowy i finansowany przez rząd.

    Nawet Jadwiga Emilewicz mówiła, że bezpieczniej byłoby dla Wielkopolan, żeby mieli element samorządowy tego wkładu, to byłby ich finansowy wkład, że to jest też część ich własności.

    To jest część naszej historii i naszego dziedzictwa. Trudno oczekiwać, że Powstanie Wielkopolskie, którym się chlubimy, niedawno dzień jego wybuchu został ogłoszony świętem państwowym. I teraz oczekujemy, żeby całe muzeum zostało sfinansowane z budżetu państwa. To byłoby dziwne.

    Taki list napisał Franciszek Sterczewski. Mówi w nim, że państwo powinno w stu procentach to wziąć na siebie.

    Jest to możliwe. Ale z mojej perspektywy byłoby to dziwne, bo oznaczałoby, że Wielkopolanie, którzy uchodzą za gospodarnych, i ta oszczędność, zdolność do planowania finansowego, do wydatkowania sensownego środków publicznych, że ona się gdzieś zatarła, że jeżeli powstaje jakiś duży projekt, to szukamy finansowania wyłącznie zewnętrznie. Dla mnie to byłoby dziwne i niezgodne z obiegowym etosem wielkopolskim. Zresztą niektóre samorządy same deklarują, że chętnie by się dołożyły. Oczywiście na miarę swoich możliwości.

    Był pomysł, żeby każda gmina, w której działało, dała środki, wtedy byłoby to symboliczne.

    Jest to możliwe. Samorządy będą siebie wspólnie dopingowały, żeby w tym projekcie finansowo uczestniczyć.

    Czy gdyby był pan prezentem Poznania, znalazłby pan te pieniądze?

    Na pewno ja bym szukał ich intensywnie. Nie znam tak dobrze budżetu miasta, ale projekt jest bardzo ważny, więc warto się skoncentrować, żeby te środki znaleźć.

    https://radiopoznan.fm/n/1etNwl