Pytany o ocenę faktu, że Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu odwołał wykład o podatkach dr. Sławomira Mentzena, eksperta i polityka Konfederacji, powiedział, że wysłał do rektora uczelni pismo z prośbą o wyjaśnienia.
"Nie ma miejsca w Polsce na cenzurę. Nie ma miejsca na odwoływanie wykładów tylko ze względu na czyjeś poglądy." - mówił prof. Czarnek
Jeśli tak jest, to zostało złamane prawo i to w sposób brutalny i będziemy wyciągac absolutnie największe i najdalej idące konsekwencje, jakie tylko można wyciągnąć. Nie ma miejsca w Polsce na cenzurę. Nie ma miejsca na odwoływanie wykładów tylko ze względu na czyjeś poglądy. To się w głowie nie mieści. Jeśli to się działo w Poznaniu, to to jest wstyd. Powtarzam, jeśli procedura wyglądała dokładnie tak, jak Pan streścił. Po to wystosowaliśmy pismo do pana rektora, żeby wyjaśnić całą sytuację
- mówił prof. Przemysław Czarnek.
Dr. Sławomir Mentzen, główny ekonomista Konfederacji, miał wygłosić wykład o podatkach na zaproszenie studentów z koła naukowego. Po proteście lewicowych żaków rektor wykład odwołał.
Prof. Przemysław Czarnek powiedział też, że wolność poglądów, przekonań i słowa jest gwarantowana na polskich uczelniach przez przyjęty w Sejmie pakiet wolności akademickiej, a odwołanie wykładu ze względu na poglądy gości, może skutkować nawet odwołaniem rektora.
Poniżej pełny zapis rozmowy:
Roman Wawrzyniak: Prosiłem Pana ministra o rozmowę o cenzurze na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, ale zanim przejdziemy do tego tematu, to nie możemy nie zacząć od maturzystów, którzy dzisiaj będą pisać egzamin z matematyki. Zechciałby Pan skierować do nich dwa zdania? Mają się czego obawiać?
Prof. Przemysław Czarnek: Trzeba po prostu podchodzić do tego odpowiedzialnie i nie przejmować się stresem, bo stres jest twórczy. Każdy, kto idzie na egzamin i podchodzi do tego odpowiedzialnie, zawsze ten stres przeżywa. Może nawet czuć pewną pustkę przed egzaminem, ale zapewniam wszystkich, którzy się uczyli, a uczyli się wszyscy i wszyscy się do tego przygotowywali, że te wiadomości, które macie w głowach na pewno pozwolą wam na zdanie tego egzaminu.
Wolał Pan maturę z języka polskiego czy z matematyki? Niech się Pan tak po cichu przyzna.
Ja, w swojej młodości, nie musiałem zdawać matematyki. To był taki moment, kiedy zdawało się pisemnie historię i chwalę sobie ten moment.
Jeżeli mam dobre dane, to w tym roku maturę zdaje też 47 uczniów z Ukrainy, ale także kilkanaście tysięcy maturzystów z Ukrainy zdaje swoją maturę w Polsce. Według jakiego porządku to się odbywa?
Tych 47 naszych przyjaciół z Ukrainy, którzy zdają egzamin polski i oczywiście są do tego przygotowani. Natomiast te kilkanaście tysięcy osób z Ukrainy w wieku maturalnym czeka na rozstrzygnięcia rządu ukraińskiego. Te rozstrzygnięcia są przed nami, a ja jestem w stałym kontakcie z ministrem Shkarletem (Minister Edukacji i Nauki Ukrainy – przyp. red.) - rozmawiałem z nim wczoraj i będę rozmawiał w przyszłym tygodniu w Warszawie, a także Gdańsku i będziemy rozmawiać, jak to ma wyglądać. To jest decyzja rządu ukraińskiego. Jeżeli rząd ukraiński zdecyduje się przeprowadzić egzamin maturalny na Ukrainie w trybie zdalnym, to nie ma przeszkód żeby te kilkanaście tysięcy, a może 20 tys. maturzystów, tak szacujemy, przebywających w Polsce, też mogli podejść zdalnie do tego egzaminu w trybie ukraińskim i na zasadach ukraińskich.
Przejdźmy do cenzury niczym z mrocznych czasów komunizmu na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, która ma właśnie miejsce. Tytułem wprowadzenia przypomnę, co się stało. Najpierw studenci z koła naukowego zaprosili na wykład o podatkach eksperta, dr. Sławomira Mentzena, jednocześnie polityka Konfederacji, a następnie inni studenci, związani z szeroko rozumianymi lewicowymi prądami, napisali skargę do rektora uczelni i zażądali odwołania tego wykładu, wskazując na poglądy dr. Mentzena. Podkreślmy, że wykład miał być o podatkach. Rektor to spotkanie odwołał. Czy Pan minister akceptuje taką cenzurę na uczelniach wyższych?
Jeśli to wyglądało to, jak nam to Pan redaktor przed chwilą streścił, to absolutnie tego nie akceptuję. Jest to złamanie prawa, które rządzi wolnością nauki, wolnością poglądów, wolnością słowa na uczelniach i będziemy wyciągać konsekwencje. Wystosowaliśmy pismo do pana rektora, aby wyjaśnił całą tę sprawę, jak to się odbywało, w jakim trybie to spotkanie zostało przygotowane i dlaczego i z jakich powodów pan rektor to spotkanie z dr. Mentzenem odwołał. Mamy dziś w Polsce absolutną wolność poglądów, wolność przekonań i wolność słowa, bo tylko w ten sposób może się rozwijać uniwersytet w XXI wieku. Ten pakiet wolności akademickiej, który przygotowaliśmy zaraz po tym, jak zostałem ministrem edukacji i nauki, który został uchwalony przez Sejm, absolutnie nie pozwala na tego typu zachowania, jeśli cała procedura wygladała tak, jak Pan streścił.
Pozwolę sobie przypomnieć, że rzecznik Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, Krzysztof Skrzypek, podkreślił w rozmowie z naszym reporterem, że wykład dr. Mentzena nie został zdjęty z programu ze względu na jego przynależność partyjną, ale głoszone przez niego poglądy. Można powiedzieć, że dobitnie wskazał o co chodzi. Tylko, czy za poglądy można odwoływać spotkania z naukowcem?
Jeśli tak jest, to zostało złamane prawo i to w sposób brutalny i będziemy wyciągąć absolutnie największe i najdalej idące konsekwencje, jakie tylko można wyciągnąć. Nie ma miejsca w Polsce na cenzurę. Nie ma miejsca na odwoływanie wykładów tylko ze względu na czyjeś poglądy. To się w głowie nie mieści. Jeśli to się działo w Poznaniu, to to jest wstyd. Powtarzam, jeśli procedura wyglądała dokładnie tak, jak Pan streścił. Po to wystosowaliśmy pismo do pana rektora, żeby wyjaśnić całą sytuację.
Ta sprawa, jak się wydaje, ma jeszcze jeden, ważny wymiar. Jaki komunikat z tej cenzury płynie do pracowników i naukowców Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, którym przecież w większości zależałoby na pracy w warunkach wolności i dążenia do prawdy.
Dlatego właśnie uchwaliliśmy w Sejmie pakiet wolności akademickich, przygotowany przez rząd Prawa i Sprawiedliwości i Ministerstwo Edukacji i Nauki, żeby tego typu komunikatów nie było. Jeśli ma się rozwijać nauka na polskich uczelniach i uniwersytetach, jeśli naukowcy polscy mieliby prowadzić badania zgodne ze swoimi poglądami, ale badania wolne, które mają ich doprowadzić do wolnych wniosków badawczych, to takich rzeczy być nie może i dlatego mam prawo, które dzisiaj obowiązuje, a które, powtarzam, absolutnie nie pozwala w żaden sposób na tego typu zachowania. Jeśli potwierdzą się tezy, które są stawiane dzisiaj w tym programie, a nie mam powodów, aby nie ufać Panu redaktorowi, to będziemy wyciągać najdalej idące konsekwencje.
To nie tylko w tym programie, bo ten temat jest w Poznaniu opisywany przez media...
Dlatego powiedziałem, że nie mam prawa nie ufać.
Wspominał Pan, że wysłał prośbę do rektora Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu o wyjaśnienie, ale jakie konsekwencje grożą za, jak Pan to nazwał, złamanie prawa w tym zakresie?
Za łamanie prawa w tym zakresie grożą najdalej idące konsekwencje, łącznie z odwołaniem rektora. Będziemy to rozpatrywać. Nie jestem w stanie dzisiaj, w naszej rozmowie, jeszcze przed odpowiedzią pana rektora i przed wyjaśnieniami, rozstrzygać tej sprawy.
To oczywiste.
Najdalej idące konsekwencje to odwołanie rektora.
Chciałem jeszcze zapytać o nowy przedmiot, który ma wejść od września do polskich szkół. HiT, czyli Historia i Teraźniejszość. Czy wszystko jest przygotowane i dopięte na ostatni guzik? Kiedy będzie można zobaczyć podręcznik?
Wszystkie przepisy prawa są przygotowane, podstawy programowe są gotowe. One są znane i podlegały konsultacjom. W tej chwili czekamy na podręczniki, które są przygotowywane przez wydawnictwa. Procedura jest taka, że wydawnictwa w sposób swobodny zlecają autorom, którzy z nimi współpracują w redakcji, opracowanie podręczników, które później trafiają do ministerstwa, gdzie podlegają ocenie co do zgodności z podstawami programowymi i dopuszczeniu na rynek. Najpóźniej koło czerwca te podręczniki będą znane opinii publicznej, będą wydrukowane. Od pierwszego września uczymy się Historii i Teraźniejszości, czyli historii drugiej połowy XX wieku i pierwszych kilkunastu lat XXI wieku, przy czym koniec XX i początek XXI wieku, to jest klasa druga. Zaczynamy od klasy pierwszej i roku '45.
Dlaczego wprowadzenie tego przedmiotu jest tak ważne?
Dlatego, że historia drugiej połowy XX wieku była zazwyczaj nieznana młodym pokoleniom naszego społeczeństwa, ponieważ zawsze brakowało na nią czasu. W siatce godzin mamy historię, która dochodzi do 2004 roku, czyli do wejście Polski do Unii Europejskiej, natomiast zazwyczaj brakuje czasu na to, co się działo w czasie drugiej wojny światowej, a w szczególności na to, co się działo po drugiej wojnie światowej, a brak znajomości najnowszych dziejów, najnowszej historii powoduje, że młodzi ludzie mogą ulegać szybszej i częstszej manipulacji. Nie chcemy na to pozwolić. Chcemy, aby już w pierwszej klasie szkoły ponadpodstawowej ta historia najnowsza 2. połowy XX wieku była znana naszemu społeczeństwu.
Jak dzisiaj wypełniony jest kalendarz ministra edukacji narodowej?
Tak, jak zwykle, czyli cały dzień spotkania i ważne dyskusje i na uczelniach wyższych, jak choćby tutaj w Gdańsku na AWF i w szkołach dyskusje związane z kryzysem uchodźczym i wojną na Ukrainie. Później spotkanie z samorządowcami i kuratorami. Dzień jak co dzień, pełen pracy.
Tym bardziej dziękuję, że znalazł Pan czas dla słuchaczy w Wielkopolsce.
Kłaniam się państwu i pozdrawiam maturzystów.