"Wojna zmienia wszystko" - zaznaczył.
Inne kwestie schodzą zupełnie na bok i tak, jak powiedziałem, my musimy brać pod uwagę kwestie humanitarne, które są wysoce prawdopodobne, że one nas dotkną, ale także przede wszystkim kwestie mililitarne i kwestie obronne - to, co w tej chwili także się dzieje. My musimy pamiętać, że czasami - a to jest wysoce prawdopodobne - że to, co może nas czekać niejako ten drugi front, który mamy w tej chwili na Białorusi, może być dla nas również niebezpieczne jak to, co się będzie działo na Ukrainie, na granicy polsko-ukraińskiej
- mówił Piotr Kaleta.
Poseł zapewniał w rozmowie, że sprawy, które są podejmowane, niekoniecznie w formule jawnej, są podejmowane, żeby bezpieczeństwo Polaków, Wielkopolan było zapewnione.
Poniżej pełny zapis rozmowy:
Piotr Barełkowski: Olimpiada kończy się 20 lutego, czyli w niedzielę, już mamy po sprawie, a to jest niestety pierwszy możliwy termin, jak twierdzą eksperci, ataku Rosji na Ukrainę i w tym gorącym czasie pozwoliłem sobie zaprosić Pana Posła, by porozmawiać o tym, czy my tutaj w Polsce i Wielkopolsce jesteśmy przygotowani na to, co się może zdarzyć? Czy Polska, Panie Pośle, liczy się z przyjęciem fali uchodźców z Ukrainy w razie wojny?
Piotr Kaleta: Troszkę działania zostały już rozpoczęte. Oczywiście my nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć i myślę, że żadne państwo, żadne organy odpowiadające za bezpieczeństwo państwa do końca nie są w stanie przewidzieć, co tak na dobrą sprawę może się wydarzyć, bo to są jednak te sprawy, które - możemy powiedzieć tak bardzo na około, bardzo kolokwialnie - o tym decyduje agresor. Nie mniej jednak trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z dwoma agresjami dotyczącymi Europy Wschodniej. To jest agresja, która rozpoczęła się na granicy polsko-białoruskiej i bardzo potencjalna agresja, która już trwa, bo jest to przecież cały czas, można powiedzieć, wojna informacyjna, wojna już postępująca pod względem przygotowawczym, jaka jest na granicy rosyjsko-ukraińskiej. Tych dwóch aspektów nie można z pewnością rozpatrywać oddzielnie.
To tak Panie Pośle, ale przejdźmy do konkretów. Tutaj chyba nie wątpliwości, że coś się wydarzy. W jakiej wersji, w jakiej formie ta agresja nastąpi, tutaj są dyskusje, natomiast jest ona już faktem. Już dzisiaj notujemy na lotniskach wzmożony ruch, już dzisiaj notujemy wzmożone ilości uchodźców, można powiedzieć, a w tej chwili na razie jeszcze w statusie migrantów z Ukrainy, więc tu mamy konkretną sprawę, konkretną falę i chciałbym o te konkrety zapytać. Pan przecież zasiada w komisjach, Pan zasiada w ciałach, które monitorują i które pewne decyzje stymulują w tej sprawie i stąd moje pytanie, jakie konkretne dzisiaj decyzje zostały już podjęte? Jak wyglądają przygotowania np. w Kaliszu, w Poznaniu do tego, żeby za chwilę przyjąć - to może być według ekspertów - nawet kilka milionów uchodźców.
Cóż, te działania są podejmowane przede wszystkim w takim obszarze współpracy, jeżeli to jest dobre słowo, rządu z samorządami. To właśnie samorządy mają w tej chwili wskazać te miejsca, gdzie ewentualnie taka relokacja mogłaby nastąpić, ale to wiąże się nie tylko z przyjęciem niejako pod dach, ale też zabezpieczeniem wszystkich możliwych kwestii bytowych. To jest przecież wyżywienie, to są kwestie dotyczące chociażby służby zdrowia. Ja chciałbym powiedzieć, że Polska już przecież cały czas niejako w takiej sytuacji się znajduje, ponieważ migranci, który - może nie w takiej ilości, ale są już obecni na arenie naszego kraju, oni takimi kwestiami są zaopatrzeni. Tutaj będziemy mieli do czynienia z bardzo poważnym zwiększeniem ilości tych osób i dlatego będą potrzebne ośrodki, które tych migrantów przyjmują.
Powiem Panie Pośle szczerze, że nie uspokoił mnie Pan. Po pierwsze, dlatego że widzimy, że w wielu samorządach jest ten konflikt między PiS a PO, że tutaj ta współpraca niezbyt dobrze się układa, więc trudno wymagać od tych skomplikowanych relacji sukcesu, jeśli chodzi o sprawę ustalenia miejsc pobytu dla migrantów. To po pierwsze, po drugie, dosyć to brzmi jak na wczesnym etapie, to, co Pan mówi, że to są dopiero ustalenia. Tymczasem, jak powiedziałem, 20 lutego kończy się olimpiada i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to jest moment, kiedy bomba pójdzie w górę i to nie będzie bomba z tektury.
Panie Redaktorze, tu nie chodzi o to byśmy, tak, jak powiedziałem na początku, tych rzeczy do końca się nie da przewidzieć. One nigdy nie są takie, które będą polegały, że oto Polska nagle znajduje się w takiej sytuacji, że masowo przyjmujemy imigrantów, ponieważ takie są działania wojenne. Rzeczywiście tak się dzieje. My musimy zwrócić uwagę, że tak naprawdę na obecnym etapie też nie możemy tych kwestii do końca wiedzieć, jak to będzie wyglądało, ponieważ nie wiemy, czy ten konflikt się rozpocznie. Wszystko niestety na to wskazuje, że on będzie miał miejsce, ponieważ Władimir Putin nie ma w tej chwili innego wyjścia. Bardzo by było głupio, gdyby on po prostu z podkulonym ogonem z pola walki jeszcze nie rozpoczętego zszedł i nie miał tutaj żadnych z tego tytułu korzyści, korzyści oczywiście dla niego i w cudzysłowie. Tak, jak powiedziałem, nie możemy pewnych rzeczy przewidzieć, nie możemy przewidzieć skali migrantów, ale też musimy być przygotowani na to, że tutaj ta kwestia nie tylko będzie toczyła Polski, ale całej UE.
Powiem Panu Panie Pośle, że szczerze myślałem, że Pan mi już powie, wymieni numery szkół, w których będą mogli nocować ci ludzie, wymieni kilka adresów schronów.
Panie Redaktorze, nawet, gdybym to wiedział, bym oczywiście tego nie powiedział, ale chcę powiedzieć też o jednej rzeczy, że w czwartek wspólnie i z przedstawicielami Komisji Obrony Narodowej, ale także przedstawicielami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji, mamy spotkanie właśnie w MSWiA dotyczące tego problemu. Tak, że myślę, że teraz o tych rzeczach będziemy mogli mieć wiedzę większą, ale też nie chciałbym o wszystkich rzeczach mówić.
Rozumiem, czyli trzymamy kciuki za te państwa obrady.
To nie tak, że my mamy tutaj za cokolwiek trzymać kciuki, ponieważ my też nie możemy podchodzić do tego tematu na zasadzie trzymania kciuków, ponieważ sytuacja jest niezwykle poważna i możemy - rozumiem - takiej terminologii sportowej używać, ale też przede wszystkim musimy pamiętać o jednej rzeczy, ponieważ graniczymy z Ukrainą, graniczymy z Białorusią, niejako na nas pójdzie to główne uderzenie tej fali migracyjnej. To jest oczywiste, dlatego musimy pamiętać o jednej rzeczy - naszym oczywistym priorytetem jest zabezpieczenie bezpieczeństwa naszym obywatelom, żeby sprawa była jasna i żeby to wybrzmiało, a nie to byśmy my trzymali kciuki, że tak się obrady dobrze potoczą.
Ja mimo to będę trzymał kciuki, bo uważam, że te wasze decyzje, panów działania są arcyważne, że to jest ten moment, kiedy trzeba trzymać kciuki za rządzących, bo sprawy doszły do trzeciego szeregu, bo właśnie decyzje najważniejsze są podejmowane i pozostanę przy swoim.
Jak to się mówi: wojna zmienia wszystko i inne kwestie schodzą zupełnie na bok i tak, jak powiedziałem, my musimy brać pod uwagę kwestie humanitarne, które są wysoce prawdopodobne, że one nas dotkną, ale także przede wszystkim kwestie militarne i kwestie obronne - to, co w tej chwili także dzieje. My musimy pamiętać, że czasami, a to jest wysoce prawdopodobne, że to, co może nas czekać niejako tym drugim frontem, który mamy w tej chwili na Białorusi, może być dla nas również niebezpieczne to, co się będzie działo na Ukrainie, na granicy polsko-ukraińskiej, bo zwróćmy uwagę, że jednak koncentracja wojsk ukraińskich dotyczy przede wszystkim terenów wschodniej Ukrainy, czyli można powiedzieć, że w obszarze zainteresowania Putina jest kwestia Kijowa, od Kijowa na wschód. Tak, że tego też nie można powiedzieć, że ta imigracja nastąpi w ten sposób bardzo szeroki.
Jasne, martwię o jeszcze jedną rzecz, nawet przed II wojną światową, już w tych miesiącach poprzedzających ten polski wrzesień 1939 roku, wtedy nastąpiło pewne zjednoczenie, bo to jest bardzo ważny element naszego przygotowania, naszego możliwego odporu dla tych złych sił. Nawet wtedy i opozycja i rządzący zaczęli mówić jednym głosem, zaczęli odwoływać się do tych samych wartości. Natomiast w Polsce tego nie widzę, śledzę na Twiterze ciągle jakieś tutaj wycieczki, ciągłe jakieś połajanki opozycji z rządzącymi. Czy Panowie maję świadomość - Pan tutaj słusznie powiedział, że to są sprawy najważniejsze, że wojna wszystko zmienia, ta wojna jest u naszych bram, czy wy Panowie macie taką też świadomość, taką jasność chwili, w której się znajdujecie?
Panie Redaktorze, jest to pytanie do mnie, do przedstawiciela obozu władzy, my taką świadomość mamy i mają ją od bardzo długiego czasu, a za kolegów z opozycji, oczywiście kolegów - może trochę wyolbrzymiam, po prostu za ludzi z opozycji, którzy wykonują pewne bzdurne ruchy, jak choćby tutaj należy wskazać posła Sterczewskiego, który gdzieś tam biega z siatką po granicy, pokazują, że ci ludzie żyją w pełnej nieświadomości tego, co na dobrą sprawę może się wydarzyć. Zasada jest prosta, jeżeli ci ludzie nie chcą nam pomagać, to prosimy ich, by nam nie przeszkadzali i żeby jasne było to, co chcę powiedzieć: rząd PiS, rząd premiera Mateusza Morawieckiego bierze pełną odpowiedzialność za to, co się w tej chwili dzieje w naszej ojczyźnie, za to, co się dzieje, jeśli dotyczy bezpieczeństwa naszego kraju i otrzymaliśmy państwo w schedzie po naszych poprzednikach, państwo bezbronne, państwo, które było źle rozlokowane militarnie. Mam tutaj na myśli zabezpieczenie naszej logistyki, naszego transportu, także zabezpieczenia materiałowego, sprzętowego, ale my w tej chwili bierzemy pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo naszego kraju, ale chcielibyśmy mieć również odpowiedzialną opozycję, tych, których w sposób merytoryczny by nas krytykowali.
Czy wyciągacie rękę, czy są inicjatywy takich rozmów, spotkań jednoczących?
Ta ręka jest cały czas wyciągnięta i może dla opinii publicznej nie jest to powszechnie znane i widoczne, ale my bardzo często spotykamy się w formułach niejawnych, jeśli chodzi o posiedzenia Komisji Obrony Narodowej, Komisji MSWiA czy także posiedzenia z poszczególnymi ministrami i tam mamy przedstawioną wiedze, która jest wiedzą czasami porażającą, ale jest ona wiedzą niejawną i politycy opozycji w tą wiedzę są również uzbrajania. Dla mnie najbardziej przykre i przerażające jest to, że ci ludzie mając już te informacje, które są pozyskiwane przez nasz wywiad, kontrwywiad, przez ABW, oni w dalszym ciągu nie potrafią zrozumieć, w jak niezwykłym zagrożeniu jesteśmy i to jest tak na dobrą sprawę rzecz, która jest najbardziej istotna, bo to, co powiedzieliśmy na samym początku naszej dyskusji, czy my się dogadamy z samorządowcami, którzy są z innych opcji politycznych na temat relokacji uchodźców, tak na dobrą sprawę jest to sprawa wtórna, ponieważ, jeżeli dojdzie do jakiegoś paraliżu, będziemy mogli zrobić specustawę, która też po prostu wskaże samorządowcom, że tu nie ma żartów, musimy się za to wspólnie brać, ale naszym najważniejszym w tej chwili obowiązkiem parlamentarzystów jest to, żeby zabezpieczyć bezpieczeństwo naszym obywatelom. To jest coś absolutnie koniecznego i ponad podziałami. My to wiemy, ale oni tego nie wiedzą.
Mocne słowa, jasne, ale bardzo potrzebne. Wiadomo zjednoczony naród, zjednoczone społeczeństwo na pewno lepiej się obroni przed każdym zagrożeniem i o tym pamiętajmy. Natomiast a'propos tego najbardziej myślę najbardziej realnego zagrożenia, tej fali uchodźców, która zaleje Polskę, to jest możliwe, to jest chyba najbardziej prawdopodobne, to będzie ten pierwszy znak wojny na ziemiach polskich, gdy do niej dojdzie oczywiście, to Państwo rozumieją, więc to będzie ta fala uchodźców i teraz pytanie, czy my mamy jakiś plan, czy poradzimy sobie z tą dużą grupą Ukraińców, bo to może będzie nawet 5 mln, nie trzy jak dotąd, ale 5 mln, czy my mamy jakiś pomysł, jak zagospodarować tych ludzi, może to brzydko powiedziane, ale jak ich zasymilować, jak ich przygarnąć do polskiego społeczeństwa, czy tu jakieś plany mają rządzący, komisja sejmowa, czy w różnych pracach parlamentarnych takie plany się kreują w tej chwili?
Musimy pamiętać o jednej rzeczy, że Ukraińcy w Polsce już są i ta migracja, która tu nastąpiła, ona miała charakter zarobkowy. Teraz ona by miała mieć formę zupełnie inną, ale pamiętajmy o jednej rzeczy, że my nie chcemy Ukraińców, jeżeli nawet trzeba ich przyjmować na zasadzie przyjęcia ich w sposób docelowy. My byśmy chcieli, by Ukraina była wolnym i niepodległym krajem, która będzie o sobie sama stanowiła i jeżeli nastąpi już taka sytuacja, to nastąpi ona w formie tymczasowej.
My możemy chcieć, ale rzeczy mogą się potoczyć bardzo różnie.
Zawsze może się pojawić scenariusz, którego do końca nie będzie można przewidzieć. To jest pierwsza kwestia, druga kwestia, która mnie bardziej martwi to jest to, że tutaj będziemy musieli się wykazać niezwykłą aktywnością i nasze służby specjalne, wywiadowcze i kontrwywiadowcze i wszystkie, które są odpowiedzialne za bezpieczeństwo naszego kraju, żeby sobie zdawali sprawę, że właśnie z takiej fali migracyjnej, może nastąpić także przedostanie się do naszego kraju osób, które będą powodowały inne zagrożenie niż zagrożenie stricte społeczne, a wiemy też już, że takie podchody były już robione, jeśli chodzi o kwestie dotyczące Białorusi. Zapewniam państwa, że sprawy, które są podejmowane i one są w formule niekoniecznie jawnej, one są podejmowane, żeby bezpieczeństwo Polaków, Wielkopolan było zapewnione.
Sprawy są bardzo niebezpieczne wokół naszego kraju. Trzeba się modlić o to, żeby rządzący stanęli na wysokości zadania,
I tego mi brakowało zamiast trzymania kciuków.
I o pokój też się pomódlmy.