Były oficer Stasi może stanąć przed poznańskim sądem za zabójstwo z 1974 roku
Na kilku kierunkach kandydaci zza wschodniej granicy zajmowali większość czołowych miejsc na liście rankingowej, uzyskując niejednokrotnie maksymalną liczbę punktów. Prof. Wallas podkreślił, że w tym roku zainteresowanie zagranicznych studentów poznańskim uniwersytetem zaskoczyło władze rektorskie, choć nie narzekają z tego powodu.
Do tej pory ufaliśmy umowom, jakie polski rząd zawierał z rządami innych państw na temat uznawalności wykształcenia. Ufaj, ale sprawdzaj. Do tej pory nie mieliśmy takiej fali. W oparciu o tegoroczne doświadczenia, nie ulega wątpliwości, że będziemy musieli to przemyśleć i zmodyfikować system rekrutacji w przyszłym roku
- mówi prorektor uczelni ds. kadr i rozwoju.
Prof. Wallas podkreślił, że sam pracuje na wydziale, gdzie studiuje bardzo wielu studentów zagranicznych i ocenia, że są oni przygotowani bardzo dobrze do zajęć pod kątem merytorycznym i językowym. Przyznaje też, że UAM dąży do jak największego umiędzynarodowienia uczelni. Na kierunkach takich jak informatyka, czy zarządzanie i prawo w biznesie obcokrajowcy stanowią niemal połowę przyjętych kandydatów.
Poniżej cała rozmowa w audycji Kluczowy Temat:
Łukasz Kaźmierczak: Mamy burzliwe wydarzenia z ostatnich godzin. Mamy rozmawiać o uniwersytecie, ale nie podaruję sobie, bo mamy w studiu politologa, to nie zawaham się go użyć. Jak Pan ocenia wczorajsze zdymisjonowanie Jarosława Gowina? Czy to oznacza koniec obozu Zjednoczonej Prawicy? Niektórzy mówią, że to jest wszystko policzone i ten projekt będzie trwać.
Prof. Tadeusz Wallas: Zobaczymy. Trudno ostatecznie wyrokować, ale to, że w koalicji trzeszczy, to mnie nie dziwi. Zajmuję się demokracjami parlamentarnymi i wszystkim studentom mówię, że jeżeli w danym państwie warunkiem utworzenia większościowego rządu jest powołanie koalicji rządzącej, w skład której wchodzą dwie lub więcej partii, to oznacza, że będzie ciekawie w polityce. Nie ulega wątpliwości, że każda partia wchodzi do rządu, mając swoje oczekiwania. Jeżeli te oczekiwanie nie są po jej myśli, to dochodzi do różnego rodzaju problemów wewnętrznych.
Co mówi Pańska intuicja? Co się tym razem wydarzy? Ten układ będzie trwał?
Za chwilę zbiera się zarząd Porozumienia, który ma policzyć siły i środki. Od tego będzie zależała decyzja. Sprawy zaszły tak daleko, że wszystko jest możliwe, aczkolwiek nie oznacza to, że rząd z główną siłą polityczną, jaką jest PiS, upadnie.
To na dziś nie prorokujemy wcześniejszych wyborów. Tegoroczna rekrutacja wzbudziła wiele emocji. Chodziło przede wszystkim o nabór studentów głównie zza wschodniej granicy. Długo czekałem na tę rozmowę, bo czekałem na ostateczne wyniki pierwszego etapu rekrutacji. Dopiero na konkretnych liczbach można mówić. Jak to się ma do ostatecznych statystyk? Ilu jest studentów przyjętych, a ilu w tym gronie jest cudzoziemców?
W ramach pierwszego etapu naboru przyjęliśmy do tej pory ponad 7 tys. studentów i w tej grupie jest 800 cudzoziemców. Przy czym najliczniejszą grupą są osoby z Białorusi. Na drugim miejscu osoby z Ukrainy i jest też kilkudziesięciu przyjętych z innych państw.
Mimo wszystko te statystyki dosyć wyraźnie pokazują dużą reprezentację przyszłych studentów zza wschodniej granicy. To jest ponad 10 proc., ale są kierunki, na których ponad połowę przyjętych stanowią obywatele głównie Ukrainy i Białorusi. Tak jest na informatyce, czy zarządzaniu i prawie w biznesie. Czy tylu genialnych Ukraińców i Białorusinów zaczęło szturmować nasze bramy?
Nie ulega wątpliwości, że zainteresowanie uniwersytetem w Poznaniu zwiększyło się w tym roku w sposób szczególny. Sami jesteśmy tym zwiększeniem zaskoczeni. Do tej pory kandydatów, także zza wschodniej granicy, przybywało, ale nie aż tak lawinowo. My nie narzekamy z tego tytułu. Problem polega tylko na tym, że tych kandydatów szczególnie dużo pojawiło się na kilku kierunkach, które także przy okazji cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony Polaków.
Ale żeby aż prawie połowę ich było? To są duże dysproporcje.
Na żadnym kierunku zagraniczni studenci nie stanowią większości, co najwyżej połowę na dwóch kierunkach. Takie zasady rekrutacji przyjęliśmy.
Czy to nie wynika z tego, że uczelnia jest otwarta i słusznie szczególnie na Białorusinów, bo wiadomo, jaka jest sytuacja polityczna, natomiast...
Nawet niedawno dostaliśmy pismo od ministra, który prosi, aby Białorusinom ułatwić podejmowanie studiów, bo oni w tej chwili mają kłopoty z dokumentami.
Ale to często chodzi o tych, którzy już studiują. To jest zupełnie inna kategoria, bo oni nie wchodzą w rekrutację.
Nie, nie. Ci, którzy zostali zakwalifikowani do przyjęcia, muszą złożyć dokumenty. Okazuje się, że oni mają problemy z dostarczeniem odpowiednich dokumentów i minister prosi, żeby...
Jest mimo wszystko problem dotyczący kryteriów przyjęcia, ponieważ jest dość powszechna wiedza, że matury ukraińskie i białoruskie mają prostsze kryteria. Łatwiej tam zdobyć maksymalną liczbę punktów. To nie jest równa rywalizacja w tej chwili, przez to, że obywatele zza wschodniej granicy mogą łatwiej uzyskać maksymalne noty i mają potem nadreprezentację.
Tak się składa, że pracuję na wydziale, gdzie jest bardzo dużo cudzoziemców, także zza wschodniej granicy. Akurat mam zajęcia ze studentami jednego i drugiego kierunku studiów i pragnę podkreślić, że osoby, które do nas przybywają na studia, są bardzo dobrze przygotowane do studiowania zarówno pod względem merytorycznym, jak i językowym. W związku z tym, że tak jest...
To Pan bierze na wiarę, że oni...
Dokładnie. Pragnę podkreślić jeszcze jedno. Spotkaliśmy się z krytyką. To, że kogoś przyjmujemy na studia, nie oznacza, że on ukończy te studia.
Takiej gwarancji to nie ma nikt.
Nikomu nie możemy jej zapewnić.
Próbuję te informacje przystawić do tych informacji, które mam na temat systemu np. na Ukrainie. Tam nie ma matury z historii ogólnej, jest tylko matura z historii Ukrainy. Najwyższa ocena z tamtej historii daje najwyższe punkty u nas przy rekrutacji na studia. Matematyka jest tam ocenna. Najwyższa ocena daje automatycznie 100 proc. u nas, które bardzo trudno uzyskać. Jest to kryterium między 90 proc., a 100 proc., gdzie jeszcze można dużo zrobić. A tam jest piątka równa się 100 proc..
Do tej pory ufaliśmy umowom, jakie polski rząd zawierał z rządami innych państw na temat uznawalności wykształcenia.
Ufaj, ale sprawdzaj.
Do tej pory nie mieliśmy takiej fali. W oparciu o tegoroczne doświadczenia, nie ulega wątpliwości, że będziemy musieli to przemyśleć i zmodyfikować system rekrutacji w przyszłym roku.
Wymagaliście niezależnej oceny zewnętrznej, czy tak zwanej państwowej certyfikacji końcowej, jeżeli chodzi o dokumenty dostarczane na przykład przez obywateli Ukrainy?
Wymagamy tej końcowej.
Czyli tej niezależnej, zewnętrznej?
Tak jest.
Ta druga, o której mówię, to jest ocena wystawiona przez nauczycieli swoim uczniom, dlatego chciałem to potwierdzić.
Podkreślam, bo mamy kandydatów z różnych państw świata. W związku z pandemią jest różnie pod tym względem. Są państwa, w których egzaminy porównywalne z naszymi maturami nawet odwołano. W Polsce tak samo, nie było pewnych egzaminów na maturze. Mamy rok bardzo wyjątkowy.
Może warto było pójść śladami Politechniki Poznańskiej, albo Uniwersytetu Jagiellońskiego, które wprowadziły dwie ścieżki rekrutacji – osobną dla Polaków i osobną dla obcokrajowców, żeby dać im trochę inne kryteria i inną liczbę miejsc, odpowiednio zmniejszoną w zależności od możliwości poszczególnych kierunków i wydziałów? Tak to tłumaczy Politechnika Poznańska i nie ma tego problemu.
Jest to oczywiście do rozważenia, ale jak już powiedziałem, dążyliśmy do tego, żeby bardziej umiędzynarodowić uniwersytet.
Zarabiacie też na tym, bo idzie na niego trzykrotnie wyższa suma, niż na zwykłego studenta.
Ale ci studenci też więcej kosztują, więc to nie jest tak, że przychód uniwersytetu, na podstawie którego generowany jest wynik...
Ale, czy ta dbałość o poziom nie jest ważna? UJ chce sprawdzać te kwalifikacje, także językowe. Wy tego nie zrobiliście. Nie ma żadnych testów językowych, sprawdzenia tego. Trochę tak, jak Pan powiedział, ufacie na słowo, ale to trochę mało.
Ufamy, do tej pory przynajmniej ufaliśmy i przyznaję, że nie mamy złych doświadczeń. Proszę zauważyć, że większość studentów zza granicy płaci za swoje studia.
Chyba, że znają język polski na poziomie...
Chyba nie, chyba, że mają Kartę Polaka, ale to już jest inna rzeczywistość. Natomiast ci, którzy Karty Polaka nie mają, muszą wnosić opłatę.
Nawet jeżeli znają perfekcyjnie język polski?
Tak. Proszę uwierzyć, że jeżeli rodzic takiego kandydata postanowił zainwestować w jego edukacje niemałą kwotę, jak na warunki białoruskie, czy ukraińskie i do tego jeszcze ponosić koszty utrzymania tego studenta w Poznaniu, to ten rodzic na pewno wie, co czyni.
Mimo wszystko, jak patrzy Pan na tę rekrutację, to nie myślicie o tym? Powiedział Pan, że będzie trochę zmian, ale czy te politechniczne wymagania, też sprawdzanie kompetencji językowych, ja się boję, jak będziecie to sprawdzali, bo nie robiliście tych testów językowych. Będziecie o tym myśleli w czasie przyszłorocznej rekrutacji?
Niewątpliwie tak, ale, tak jak powiedziałem, dotychczasowe doświadczenia naprawdę nie są złe.
Ale nie było tylu studentów.
Generalnie rekrutacja jeszcze trwa, ale w tym roku przyjęliśmy mniej cudzoziemców niż w zeszłym roku.
Czy to będą studia stacjonarne, hybrydowe, czy odpukać – zdalne?
Jesteśmy przygotowani do każdego wariantu. Liczyliśmy, że ministerstwo stworzy nam podstawy prawne do studiów hybrydowych. Zakładaliśmy, że wykłady dla dużych grup będą prowadzone w trybie zdalnym, natomiast pozostałe zajęcia będą prowadzone w salach wykładowych. Właśnie ministerstwo powiesiło na stronie projekt rozporządzenia, w którym zapowiedziało zniesienie wszelkich ograniczeń. W związku z tym, jeżeli te rozporządzenie wejdzie, a ma wejść już 15 sierpnia, to wszystkich przyjętych na studia i wszystkich studentów informujemy, że 1 października wracamy do sal wykładowych.
Czy to będą studia tylko dla zaszczepionych, albo akademiki tylko dla zaszczepionych? Różne projekty w różnych uczelniach się pojawiają.
Przyznaję, że myślimy o tym zwłaszcza, jeżeli chodzi o akademiki.
Czyli wzorem Uniwersytetu Śląskiego?
Może nie aż tak, ale osobiście postuluję, ale decyzję podejmie Pani rektor, żeby osoba zaszczepiona miała prawo odmówienia wspólnego mieszkania ze studentem, który nie jest zaszczepiony.
To będzie na razie jedyne kryterium?
Będą też pewne ograniczenia, jeżeli chodzi o odwiedziny.
A studiowanie?
Jeżeli wracam do sal wykładowych, to ponowimy nasze apele, kierowane do studentów, żeby wykorzystali najbliższe tygodnie, żeby się zaszczepili.
Również o to apeluję.
Dziękuję za stworzenie możliwości wygłoszenia takiego apelu.