Od razu kusi, by dodać, że nie ma dobrego reportażu bez istotnego tematu. Jego wagę doceniło jury konkursu Wydawnictwa Poznańskiego, w którym Aleksandra Gałka-Reczko wzięła udział i wygrała wśród 50 uczestników.
Potem zaczęła się drobiazgowa praca. Szukanie bohaterów na forach dla zadłużonych czy w mediach społecznościowych. Rozmowy z ekonomistami czy socjologami. Książka „Dług” jest bowiem nie tylko spotkaniem z różnymi życiowymi historiami. Jej wartość polega także na udanej próbie ukazania kontekstu społeczno-ekonomicznego, w którym żyjemy.
„Większość pożyczała wtedy, kiedy naprawdę musiała. Kiedy zepsuła się pralka, bo przecież nie będą prali ręcznie. Kiedy zepsuła się lodówka, bo przecież gdzieś trzeba trzymać jedzenie” – relacjonuje badacz klientów jednej z firm pożyczkowych. Kilka akapitów niżej dowiadujemy się, że prawie co czwarty Polak nie ma żadnej zapasowej gotówki, a co dziesiąty ma na koncie zapasowo nie więcej niż tysiąc złotych. Ustawa regulująca rynek instytucji pożyczkowych weszła w życie zaledwie 9 lat temu. Jednocześnie autorka zauważa, że firmy pożyczkowe idealnie wypełniają lukę dla zatrudnionych w formie innej niż umowa o pracę, którym tradycyjne banki obniżają lub nie przyznają wcale zdolności kredytowej.
Jest to zatem opowieść o statusie społecznym, o rynku pracy, systemie bankowym, o rozwarstwieniu, ale także o niedostatecznej w naszym kraju edukacji ekonomicznej i kulturowych barierach, które dotyczą rozmów o pieniądzach. Do tego dochodzą poruszające historie. Jak choćby Alicji, którą w głębokie zadłużenie wepchnęli rodzice i dla której ratunkiem okazała się upadłość konsumencka. Autorka z ogłoszenia upadłości nie czyni jednak puenty tej opowieści. Idzie dalej, bo przecież sam wyrok nie oznacza całkowitego końca borykania się z konsekwencjami zadłużenia.
Jak dług kształtuje nasze myślenie? Co wpływa na to, czy się zadłużamy i terminowo (lub nie) wywiązujemy się ze zobowiązań? „Dług. Historie spod kreski” przynoszą nam odpowiedzi.