To, kim jesteśmy, jest rezultatem wielorakich wpływów kulturowych i w tym sensie wszyscy jesteśmy migrantami, nawet jeśli fizycznie się nie przemieszczamy - przekonują organizatorzy festiwalu. Według nich - kultury nie są zamknięte w granicach geograficznych, ani tym bardziej w granicach państw narodowych, jak zwykliśmy myśleć.
Umowność tych granic pokazano m.in podczas Garderoby Świata. Każdy mógł przyjść i założyć stroje z różnych stron. Sporym zainteresowaniem cieszyło się sari, które upinała Agnieszka Murcha.
Zakładano też tybetańską chubę, strój bamberski, kujawski czy łowicki. Były również stoje dla dzieci. W tym czasie przed Zamkiem trwał Jam Picnic - Kuchnie Świata. Ccudzoziemcy z Poznania proponowali swoje narodowe potrawy m.in z Maroka, Ukrainy czy Włoch. Niedziela to ostatni dzień Ethno Portu.