Jak wyjaśnia tata Szymona, Sławomir Nakoneczny, chłopiec bardzo przeżywa, to co dzieje się na Ukrainie. Od początku pytał, jak mógłby pomóc. W pewnym momencie przypomniał sobie dwie sytuacje, jakie spotkały go za granicą i tak wpadł na pomysł "słowniczka".
Na przykład ostatnio, gdy byliśmy w górach, to przeszliśmy pieszo z Polski do Czech. Tam spotkaliśmy kilku Czechów i oni powiedzieli do niego kilka słów po polsku, Szymonowi zrobiło się bardzo miło i był zdziwiony. Podobnie było na wycieczce w Chorwacji, tam też jeden z obcokrajowców powiedział do niego jakieś słowo po polsku. Dlatego Szymon powiedział, że chciałby, żeby tym ludziom, którzy przyjeżdżają teraz do nas, którzy uciekają przed wojną; nowym kolegom z klasy, dzieciom, również było miło. Aby byli zaskoczeni, tak jak on wtedy za granicą.
W "słowniczku" Szymona znalazło się kilkanaście zwrotów, takich jak dziękuję czy przepraszam. Umieszczono je w estetycznej tabeli, którą zdobi polska i ukraińska flaga. Pomysł zrobił już niemałą furorę w Internecie, udostępniła go np. Janina Ochojska. Wydrukowany "słowniczek" pojawił się też na korytarzu szkoły, do której uczęszcza jedenastolatek.