UAM rozpoczął rok akademicki. Rektor przestrzegała przed brutalizacją języka
Od wyroku dwóch lat bezwzględnego więzienia dla Macieja M. odwołują się jego obrońcy. Dziś próbowali przede wszystkim podważyć zeznania byłej dyrektor poznańskiego ZOO, która sama ma teraz sprawę w sądzie (w innej sprawie).
Radca prawny Marcin Dybowski przekonywał, że oskarżony dbał o zwierzęta i w jego ocenie nie ma dowodów na to, że się nad nimi znęcał. Mówił też, że Maciej M. miał zezwolenie na prowadzenie takiej działalności.
Miał ośrodek, który był zarejestrowany, którego decyzja rejestrująca wprost wskazywała, że posiada status cyrku. W ustawie wprost wskazywano, że cyrki mają prawo posiadać zwierzęta niebezpieczne i podlegał co pół roku kontroli inspekcji weterynaryjnej, która widziała te zwierzęta, oceniała ich stan i nie stwierdzała niczego niepokojącego
- mówi obrońca.
Prokurator i pełnomocnik fundacji Viva chcą utrzymania wyroku. W lutym tego roku Sąd Okręgowy w Poznaniu - obok kary więzienia dla oskarżonego - zdecydował, że Maciej M. przez 10 lat nie będzie mógł posiadać i hodować wszelkich zwierząt. Będzie musiał także zapłacić dwie nawiązki - jedną w najwyższej możliwej wysokości - 100 tysięcy złotych na rzecz trzech organizacji działających na rzecz zwierząt. Czy ten wyrok zostanie utrzymany dowiemy się za dwa tygodnie.