- To było jak grom z jasnego nieba, rodzina była zdruzgotana - mówił w poniedziałek w poznańskim sądzie jeden z dwóch braci Ewy, Dawid. Dwaj mężczyźni, podwykonawcy poznańskiej Spółdzielni Uniwersum, w Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu otworzyli worek z ciałem Ewy Tylman i robili sobie zdjęcia. Zostali już za to skazani w procesie karnym. Teraz rodzina domaga się od Uniwersum stu tysięcy złotych zadośćuczynienia.
- Nasze stanowisko się nie zmieniło. Każdy rozumie to, jak ważny jest czas żałoby, jak ważny jest czas przygotowania do pochówku i nie ma zgody na to, żeby w sposób bezkarny, bez odpowiedzialności umyć ręce od pracowników twierdząc, że prowadzili jednoosobowe działalności gospodarcze, żeby nie ponosić odpowiedzialności za to działanie, które miało miejsce - powiedział adwokat Mariusz Paplaczyk.
Prezes Spółdzielni Uniwersum Piotr Szlingiert mówił na pierwszej rozprawie, że jego firma dopełniła wszelkich procedur. - Był proces karny, sprawcy zostali skazani i to oni ponoszą odpowiedzialność wobec rodziny - zaznaczył prezes spółdzielni. Po ujawnieniu sprawy, Uniwersum zwolniło dwóch winnych pracowników.
W poniedziałek sąd chciał już zakończył proces o zadośćuczynienie, ale zabrakło jednego świadka. Chce to zrobić na kolejnej rozprawie w lutym.