W ośrodku Miłosiernego Samarytanina w Gnieźnie rehabilitanci zajmują się dziećmi dając tym samym wytchnienie rodzicom.
Syn pani Marii z Gniezna - Wojtek ma 24 lata, ale z powodu niepełnosprawności intelektualnej i ruchowej zachowuje się jak małe dziecko. Wymaga ciągłej opieki i wysiłku przyznaje matka - "Nic przy sobie nie zrobi. Trzeba go nakarmić i umyć, przebrać. To praca 24 godziny na dobę, bardzo wyczerpująca".
Dlatego matka jest zadowolona, że dwa razy w tygodniu na 4 godziny może syna zawieźć do świetlicy Caritas. "Tych parę godzin to jest mój wolny czas i wytchnienie. Mogę zrobić zakupy i iść np. do fryzjera" - dodaje.
"W świetlicy niepełnosprawni mają opiekę rehabilitanta, który uczy ich prostych czynności" - zapewnia Lucyna Muniak z Caritas. Rodzice czasami nie mają pomysłu na to co dzieci mogą robić w domu, a w świetlicy nawiązują się też nowe przyjaźnie z rówieśnikami, których na co dzień brakuje.