Zaczęło się od inwestycji w kryptowaluty, które reklamowano w mediach społecznościowych.
"Mężczyzna przekazał swoje dane, zainstalował aplikację zdalnego dostępu, a oszuści przejęli kontrolę nad jego kontem bankowym, z którego wyparowało 150 tysięcy złotych" - mówi Monika Curyk z gostyńskiej komendy policji.
Chcąc odzyskać stracone pieniądze, mężczyzna zwrócił się do innej firmy, która miała zlokalizować jego środki i pomóc w ich odzyskaniu. I tym razem został oszukany. Przedstawiciele podmiotu zażądali szeregu opłat: za podatek, przewalutowanie, licencję czy nawet przesyłkę kurierską
- dodaje Monika Curyk.
Od października 2024 roku do czerwca tego roku mężczyzna wpłacił kolejne 106 tysięcy złotych, nie odzyskując przy tym żadnych środków.