W chwili zdarzenia w mieszkaniu przebywały dwie osoby: Polak i Nigeryjczyk. Obcokrajowiec został zwolniony, natomiast 26-latek usłyszał zarzut wytwarzania bez zezwolenia substancji wybuchowej.
"W pomieszczeniach odkryto 4 kilogramy czarnego prochu" – relacjonuje prokurator Łukasz Wawrzyniak.
Mężczyzna został przesłuchany w szpitalu. Przyznał się do posiadania czarnego prochu. Jak twierdzi miało to na celu realizować jego kolekcjonerskie zadania
- przekazuje prokurator.
"Eksplozja takiej ilości czarnego prochu mogłaby rozerwać górę, a co dopiero blok" – komentuje chemik z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza prof. Włodzimierz Urbaniak.
Różne grupy rekonstrukcyjne stosują czarny proch w broni strzeleckiej, ale do jednego ładunku potrzeba od kilku do maksymalnie kilkunastu gramów. Takie ilości są porównywalne z kilkoma laskami dynamitu
- porównuje profesor.
Podejrzany został objęty dozorem policji polegającym na obowiązku regularnego stawiania się w komisariacie. Ma także zakaz posiadania oraz korzystania z czarnego prochu i innych substancji wybuchowych. Za ich wytwarzanie grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
CZYTAJ: Eksplozja w mieszkaniu. Na miejscu pracowali kontrterroryści