W styczniu ubiegłego roku sąd we Francji wszczął wobec firmy "Christianapol" postępowanie upadłościowe. Zgodnie z prawem spółka stała się niewypłacalna. Jednak jej zagraniczni właściciele nikomu o tym w Polsce nie powiedzieli i mimo bankructwa kontynuowali produkcję zapewniając załogę, że zakład ma przejściowe kłopoty. Skończyło się tym, że kiedy pracownicy "Christinapolu" dowiedzieli się w końcu jak jest naprawdę, było już za późno.
Minął termin składania wniosków do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Ludzie, którzy przez kilka miesięcy nie dostawali wypłat i byli mamieni obietnicami rychłego wyjścia firmy z dołka, z dnia na dzień zostali bez środków do życia. Była to pierwsza taka sprawa w Polsce. Sprawą zajęli się posłowie. Prawo zmieniono. Teraz wypłata zaległych pencji jest już możliwa. Na pieniądze czeka prawie tysiąc ludzi, którzy walczą o osiem milionów złotych.