Stanowisko prokuratury w tej sprawie nie zmieniło się. Śledczy - opierając się na opinii biegłych - twierdzą, że lekarze zbyt późno podjęli decyzję o cięciu cesarskim. - Stąd zarzut o nieumyślne spowodowanie śmierci młodej kobiety i jej dwójki dzieci - mówi prokurator Marek Kasprzak.
20-latka chorowała na małopłytkowość krwi - dziedziczną chorobę genetyczną, dlatego trafiła do specjalistycznej kliniki w Poznaniu. Oskarżeni lekarze o sprawie nie chcieli rozmawiać. W sądzie mówili, że w momencie przyjęcia kobiety do szpitala nie było podstaw do cesarskiego cięcia.
Innego zdania jest prokuratura, ale powołania nowych świadków podczas drugiego procesu nie będzie się domagać Powołania nowych biegłych na pewno będą się domagać obrońcy oskarżonych. Opinię specjalistów z Wrocławia, która obciążyła ginekologów, zakwestionował bowiem Sąd Apelacyjny, dlatego uchylił wyrok skazujący obu lekarzy.
20-latka trafiła do poznańskiej kliniki w listopadzie 2006 roku. W szpitalu jej stan się pogorszył. Najpierw zmarło jedno dziecko, później drugie. Kobiety także nie udało się uratować.