Wicemarszałek Grabowski krytycznie o Braunie
Oskarżony miał niewiele do powiedzenia przed sądem – nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.
Według śledczych Maciej D. był mózgiem całej operacji. Prokuratura oskarżyła go przede wszystkim o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.
Kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, której głównym zadaniem było przez kilka lat sprowadzanie do Polski hurtowych ilości środków odurzających, głównie z Hiszpanii, w mniejszym stopniu z Holandii
– mówi prokurator Jacek Szymanowski.
Z Hiszpanii do Polski trafiały narkotyki w ilościach hurtowych.
W przeważającej mierze marihuana, w mniejszym stopniu kokaina. Jednorazowo od 50 do 100 kilogramów
– dodaje prokurator.
Maciej D. długo się ukrywał. Sytuacja zmieniła się po wystawieniu mu przez sąd listu żelaznego.
Ma prawo przebywać tam, gdzie jest jego centrum życiowe, ale ma obowiązek stawiać się na każde wezwanie
– tłumaczy oskarżyciel.
To już kolejna próba rozpoczęcia procesu. Wcześniej oskarżony nie stawiał się w sądzie, powołując się na zły stan zdrowia. Tym razem proces mógł wreszcie ruszyć, choć Maciej D. odmówił składania wyjaśnień.
Nie przyznaję się do winy
– oświadczył.
Na kolejnej rozprawie mają zeznawać pierwsi świadkowie. Inni domniemani członkowie grupy odpowiadają w odrębnym procesie. Według prokuratury gang sprowadził do Polski ponad 2,5 tony narkotyków – głównie z dwóch plantacji w Hiszpanii.