NA ANTENIE: Radioaktywny 1/
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Doniesienie po turnieju

Publikacja: 13.03.2016 g.22:15  Aktualizacja: 13.03.2016 g.22:16
Poznań
Doniesieniem o popełnieniu przestępstwa zakończył się turniej sztuk walki w sali Klubu Sportowego Posnania w Poznaniu. Złożyła je dyrektor szkoły, która wynajmuje salę od klubu.
Akta prokuratorskie, sąd - Wojciech Chmielewski
/ Fot. Wojciech Chmielewski

Spis treści:

    W sali odbył się turniej, zorganizowany przez Autonomicznych Nacjonalistów. Dyrektor Danuta Mikołajczak twierdzi, że nie wiedziała o charakterze spotkania. Gdy się dowiedziała, kim są uczestnicy turnieju, najpierw próbowała do niego nie dopuścić, a potem go przerwać. Imprezę uznała za nielegalną.

    Dyrektor szkoły  poprosiła policję o interwencję. Jak powiedziała nam Iwona Liszczyńska z biura prasowego wielkopolskiej policji, funkcjonariusze ustalili, że wynajęcie sali odbyło się na podstawie umowy. Organizatorzy opłacili także wynajem - dodaje  Liszczyńska. Fakt zawarcia umowy potwierdza Ziemowit Przebitkowski - szef Młodzieży Wszechpolskiej w Poznaniu, która współorganizowała turniej.

    Według policji nie było podstaw, by turniej przerwać. Uczestniczyło w nim około stu zawodników i drugie tyle kibiców.

    Magdalena Konieczna/pm/jb

    https://radiopoznan.fm/n/sX5ZNJ
    KOMENTARZE 1
    Jacek 14.03.2016 godz. 07:30
    Niezależnie od wątku nacjonalistycznego - od lat obserwuję, a mam na czym, jak dyrektorzy szkół po prostu pływają w obowiązującym prawie, wymyślając tak zadziwiające problemy i interpretacje, że człowiek "normalny" nigdy by na to nie wpadł.

    Na przykład - nie wolno wpisywać numeru pesel na pierwszej stronicy dzienniczka, bo to są "dane wrażliwe" (parę tygodni po tym, jak przestrzegano rodziców, by nie zapomnieli umieścić tego numeru na pierwszej stronicy).

    Problemy ze zwolnieniem dziecka ze szkoły w nagłych potrzebach, choć pluton urzędników szkolnych rozmawia przez telefon z matką dziecka (tym wykształconym ludziom do głowy nie przyjdzie, że z rozmowy można sporządzić zapis, jak robi to nawet pani z Urzędu Skarbowego, a ponieważ zwolnienie na piśmie powinno podobno zjawić się PRZED wyjściem dziecka ze szkoły, rozmówcy ustalają, że szkoła o niczym nie wie i dziecko najlepiej niech po prostu samowolnie opuści budynek; to jest najprostsze rozwiązanie w zbiurokratyzowanej szkole).

    Problemy z podaniem leku od bólu głowy, choć tego rodzaju procedura jest oczywistością w gimnazjum, gdy mnóstwo dziewcząt co jakiś czas wymaga takiej czy podobnej prostej pomocy (oczywiście w rozmowie telefonicznej pani higienistka zawsze wykazuje wyższość nad "ciemnym" rodzicem, który nie wie, że jej tego leku podać nie wolno, bo ble ble ble ble ble ble. O zapisie konstytucji o nadrzędności troski państwa o zdrowie człowieka nikt tam nawet nie słyszał, biurokracja jest nad konstytucją (a zarzuca się, że Trybunał stawia się nad konstytucją, a to Biurokracja na wielkie Be).Rozmowa telefoniczna trwa mniej więcej tak długo, że ból zaczyna sam przechodzić.

    Albo: pani higienistka zajmuje się tworzeniem małych karteczek, na których jest polecenie do RODZICÓW (!), że mają przejrzeć głowy dzieci szukając wszawicy; na kartce instruktaż i pytania z teleturnieju: czy jestem pewna, że ma wszawicę, czy jestem pewna, że nie ma lub trzecie: nie jestem pewna, że ma lub że nie ma. Czwarta możliwość: w razie wątpliwości proszę skonsultować się z panią higienistką, która jest 2 razy po 2 h w szkole, a telefon nie zawsze odbiera.

    Tak wygląda w ogólności orientacja w prawie (jak widać - w rożnych jego dziedzinach) w warstwie dyrektorów szkół.
    I ta pani tez prawa nie rozumie, nie zastanowi się, że tamta grupa nacjonalistów przez fakt zrobienia imprezy nie czyni niczego zakazanego, nawet policja Ją wyśmiała. Dla Kowalskiego jest jasne, że nacjonalizmu ta droga nie zwalczymy, dla oświeconych dyrektorów z ZNP - nie.

    A dzieci te cudeńka ze szkoły przynoszą do domu i ze śmiechem opowiadają. Na szczęście dzieci wyczuwają hipokryzję dorosłych, jak to dziecko z Andersena.

    Znów mi wyszło długie.