Inwestycja będzie kosztowała o 13 milionów złotych więcej, niż zakładano początkowo. Będzie to ponad 140 milionów zł za całość.
Dziś po kilku miesiącach na plac budowy wrócił wykonawca, który - zgodnie z pierwszą umową - mógł naliczać miastu wielotysięczne kary za każdy dzień przestoju. - Po negocjacjach wykonawca zrezygnował z tego zapisu. Rozmawialiśmy z wykonawcą jak z partnerem, nie chcemy go pozbawić zysków, chcemy zakończyć inwestycję w terminie - mówi Paweł Śledziejowski, prezes spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie. To kolejna opóźniona inwestycja w Poznaniu. Według planów miała ona zakończyć się w listopadzie tego roku.
Teraz pojawił się kolejny problem, bo z południowej - czyli jedynej już nitki estakady, zgodnie z decyzją nadzoru budowlanego, kierowcy mogą korzystać tylko do końca roku. - Zrobimy wszystko, żeby nie sparaliżować miasta. Jesteśmy przygotowani do rozmów z inspektoratem nadzoru budowlanego o wprowadzeniu dodatkowych zabezpieczeń na nitce południowej. Nie dopuścimy, żeby kierowcy byli narażeni na jakiekolwiek niebezpieczeństwo - mówi Krzysztof Sas, wiceprezes Poznańskich Inwestycji Miejskich.
Prace na budowie estakady katowickiej zawieszono po tym, jak kazało się, że podpory na których miał stać nowy obiekt, są w fatalnym stanie. Według wcześniejszych projektów nowo wybudowana trasa katowicka miała opierać się na starych elementach. Teraz zdecydowano, że wszystko musi być wybudowane od podstaw.