NA ANTENIE: Klasyka muzyczna
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Instytut Poznański ma oddać 180 tys. zł? Spór o dotację z NIW

Publikacja: 14.11.2025 g.15:58  Aktualizacja: 14.11.2025 g.20:58 Szymon Majchrzak
Poznań
Bez uzasadnienia i z naruszeniem procedur - w taki sposób poznańska fundacja związana z działaczami PiS miała dostać publiczne pieniądze. Chodzi o 180 tysięcy złotych od Narodowego Instytutu Wolności, który w 2022 roku przekazał pieniądze Instytutowi Poznańskiemu. Dofinansowanie zostało wydane na „zakup nieruchomości (…) na potrzeby zapewnienia siedziby Instytutu”.
instytut wolności - Albert Zawada - PAP
Fot. Albert Zawada (PAP)

Spis treści:

    Teraz instytut żąda zwrotu pieniędzy, które – jak przekonuje jego przedstawicielka – ówczesny dyrektor przyznał, mimo że Instytut „nie przedstawił choćby najmniejszego uzasadnienia, jaki wpływ na jego działalność będzie miał zakup nieruchomości”.

    Obecny prezes Instytutu Poznańskiego, Jan Zujewicz, twierdzi, że to nieprawda. Argumentuje, że pomieszczenia do dziś są wykorzystywane przez organizacje pozarządowe, czyli zgodnie z zasadami projektu.

    We wniosku złożonym w ramach programu, który ma służyć rozwojowi organizacji obywatelskich, wskazaliśmy, że jednym z celów było zapewnienie siedziby, która mogłaby być również wykorzystywana jako miejsce do różnych działań innych organizacji pozarządowych. Była też u nas kontrola NIK, która sprawdzała te środki i nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości z naszej strony

    - zaznacza Jan Zujewicz.

    Decyzja o konieczności zwrotu dofinansowania nie jest ostateczna – Instytut Poznański złożył w tej sprawie odwołanie. Jeżeli decyzja zostanie podtrzymana, fundacja nie będzie mogła otrzymać kolejnych dotacji.

    https://radiopoznan.fm/n/EszxBR

    Śladami wielkiego ojca - recenzja Ryszarda Glogera

    Zawsze wzbudzało mój szacunek, przekazywanie tradycji z pokolenia na pokolenie. Bywa z tym różnie, co łatwo zaobserwować na przykład w kręgu muzyki. Oczywiście czasem jest to niemożliwe z podstawowego powodu, gdy potomek nie ma talentu lub nie wykazuje zupełnie zainteresowania tą sferą aktywności w życiu. Jednak blues zna niezliczone przypadki, kiedy muzyka jest przekazywana niemal z DNA. Rodziny muzyków bluesa, były zwykle bardzo liczne i rachunek prawdopodobieństwa podpowiadał, że któreś z dzieci przejmie muzyczne skłonności. Stąd po wielkich bluesmanach takich jak Elmore James czy John Lee Hooker na scenie pojawiały się znowu te znane i popularne nazwiska, już z dodatkiem „Junior”. Bywało, jak w przypadku Lonnie’go Brooksa, że jego dwóch synów Ronnie Baker Brooks i Wayne Brooks, poszło w ślady ojca z bardzo dobrym rezultatem.

    Recenzja