Choć dzień "na oko" był ładny, ludzie – zamykali okna biur i mieszkań. Bo "na nos" – dzień był brzydki. Telefony urzędu miasta, starostwa powiatowego, straży miejskiej i lokalnych mediów – nie milkły. Podnoszący słuchawki wysłuchiwali narzekań, zgłoszeń, pretensji i pytań: CO TAK ŚMIERDZI?
Ludzie niemal jednomyślnie wskazywali, że winnym smrodu jest ferma krów pod Środą, ale jej właściciel stanowczo zapewnił, iż nic na pola nie wyrzuca. W starostwie usłyszeliśmy, że smród pochodzi z cukrowni, ale cukrownia zaprzeczyła „nie dzieje się u nas nic, co mogłoby emitować smród” – zapewnił jeden z dyrektorów.
Władze miasta ustaliły ostatecznie, że źródłem smrodu jest pole w pobliskiej Słupi Wielkiej. Poinformował o tym burmistrz, który nawołuje do stoickiego spokoju; tłumaczy, że w rolnictwie to taki czas - nawożenia pól i przypomina, że po nawiezieniu pola rolnik ma obowiązek przykryć nawóz w ciągu doby. Fetor w Środzie zelżał po deszczu.