NA ANTENIE: Leżak
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Kary dla klubu znad rzeki

Publikacja: 08.09.2016 g.15:50  Aktualizacja: 08.09.2016 g.15:56
Poznań
13 tysięcy złotych ma zapłacić miastu klub Relaks nad Wartą, który działał nad brzegiem rzeki.
relaks (4) - Szymon Mazur
/ Fot. Szymon Mazur

Spis treści:

    To kara za bezprawne organizowanie imprez. Miasto zerwało z klubem umowę po tym, jak do urzędników i radnych osiedlowych dotarły skargi mieszkańców na głośną muzykę. W niektóre dni imprezy w klubie trwały nawet do rana. Miasto na początku sierpnia nakazało klubowi zakończenie działalności. Mimo to Relaks organizował głośne imprezy do końca wakacji.

    Po zerwaniu umowy miasto zaczęło naliczać kary i robi to dalej, bo klub nadal działa nad Wartą. Jego właściciel ma dwa tygodnie na zapłatę. Jeśli tego nie zrobi, sprawa trafi do sądu.

    Maciej Kluczka/mk/szym

    https://radiopoznan.fm/n/Lo83xJ
    KOMENTARZE 3
    ja 12.09.2016 godz. 12:35
    13 patyków ???? śmiech na sali.... btw kiedy przestaniemy nazywać klubem blaszane pudła. Szpetne to jest niebywale.
    Jano 09.09.2016 godz. 13:51
    Zastanawia mnie, na ile rozmaite fora internetowe są platformą do autentycznej dyskusji i wymiany myśli, a na ile stanowią jedynie wentyl, przez który z rozmaitych „zatroskanych obywateli”, jak na przykład mój poprzednik w dyskusji, uchodzi ciśnienie frustracji i bezradności. Takich wypowiedzi, jak „marysa”, Internet jest pełen i mam wrażenie, że falę „hejtu” integralnie związaną z mentalnością naszych rodaków umiejętnie podsyca. Skąd teza o trwałym zakorzenieniu nienawiści w głowach Polaków? A no, wystarczy przypomnieć stary dowcip o ubogim gospodarzu, który modlił się codziennie do Pana Boga, żeby sąsiadowi jego krowa w końcu zdechła. Prawdziwe? Prawdziwe (!).
    A dalej o tym co dzieje się nad Wartą.
    Według mnie, mamy tu do czynienia z żałośnie oczywistymi błędami polityki przestrzennej władz miasta, zapoczątkowanymi tuż po okresie odbudowy Poznania ze zniszczeń wojennych i kontynuowanymi do teraz. Czym jest rzeka w mieście i jaki potencjał niesie jej posiadanie możemy się przekonać odwiedzając jakiekolwiek wręcz, leżące nad rzeką, europejskie miasto. Tamiza w Londynie, Sekwana w Paryżu, Wełtawa w Pradze, Sprewa w Berlinie nie mówiąc już o Dunaju, który dodaje uroku wielu europejskim metropoliom, to tętniące życie przez całą dobę strefy ożywionego ruchu turystycznego, ale też, a może nawet przede wszystkim, obszary intensywnie wykorzystywane przez mieszkańców dla rozmaitej i różnorodnej działalności.
    „Śmiałą” - jak z polskiej komedii – „jezioro damy tutaj”, decyzją gomułkowskich urzędników, na początku lat sześćdziesiątych, Warta wywędrowała z obszaru Starówki. Zagospodarowując jej nowe brzegi, zlokalizowano na nich miejską sypialnię – Rataje, ustanawiając tym samym trwałe miejsce nieustającego konfliktu wszelkich inicjatyw dążących do ożywienia jej strefy z interesem zmęczonych i sfrustrowanych obywateli, którzy po prostu chcą spać.
    Proste, aczkolwiek ociekające „hejtem” stwierdzenie, jakie zamieścił powyżej „marys” to jedna strona medalu. Druga, to zapewne ukradkowy śmiech gospodarza klubu Relax, dla którego wymierzona przez magistrat kara to (mam nadzieję) drobny fragment utargu z jednej udanej imprezy. Dlaczego mam nadzieję? Dlaczego kibicuję klubowi Relax? Dlatego, że od lat marzę, żeby Poznań znowu stanął nad Wartą. Żeby fakt posiadania w mieście rzeki dotarł wreszcie do głów i wyobrażni mieszkańców. Żeby brzegi tej rzeki w obrębie mojego miasta nie były tylko kłopotem dla developerów – bo tu nie można stawiać komercyjnej hały, problemem dla architektów – bo przecież to tereny zalewowe, historków sztuki – „na litość, nie widzicie? – przecież tu już stoi katedra” (sic), i ojców miasta – lepiej nie wtykać palca między drzwi.
    Mam nadzieję, że klub Relax, Kontener Art, powstające spontanicznie zalążki przystani i inne inicjatywy, pomogą naprawić to spustoszenie, którego dokonał w latach sześćdziesiątych zwyczajny, komuchowaty brak wiedzy i kultury decydentów, a utrwaliła spolegliwość, lenistwo i zaściankowość wyobrażni Poznaniaków.
    Bardzo mi wstyd. Też jestem Poznaniakiem.
    marys 08.09.2016 godz. 18:20
    i bardzo dobrze. banda hałaśników została przepędzona z miasta. Pan tkaczuk, prawnik który jak prawo szanuje to widać na przykładzie, będzie musiał słono płacić miastu.