Zając przyszedł przed świętami
Zeznający w sprawie biegły podkreślił, że woda może dostać się do zbiorników stacji benzynowej tylko w czasie załadunku w bazie lub z wagonów kolejowych. Cięższa od skroplonego gazu opada na dno i wtedy istnieje niebezpieczeństwo zassania do dystrybutora. Jakiś czas po transporcie woda jest wymieszana z gazem, dlatego istotny dla sprawy jest też czas tankowania i stopień napełnienia zbiorników. Pełnomocnik Lukoil nie chciał komentować sprawy i odesłał do centrali w Warszawie. Rzecznik firmy obiecał odpowiedzieć w późniejszym czasie.
Dwóch poznańskich kierowców zatankowało gaz LPG na jednej ze stacji Lukoil dwa lata temu. Od tego czasu domagają się naprawy szkód, bo ich zdaniem woda w paliwie zniszczyła instalacje, unieruchomiła samochody i utrudniła pracę. Lukoil broni się przed sądem twierdząc, że przestrzega wszystkich wymaganych procedur, a zanieczyszczony gaz mógł pozostać w bakach aut po poprzednich tankowaniach. Rozstrzygniecie sprawy prawdopodobnie już za tydzień.