Zdaniem sądu rosyjski koncern nie przedstawił dowodów obalających twierdzenie, że zanieczyszczone paliwo zostało zatankowane na jednej z poznańskich stacji Łukoil. Do zdarzenia doszło dwa lata temu. Pozwana firma nie udowodniła, że to nie z jej winy została uszkodzona instalacja gazowa w samochodach poszkodowanych - wynika z uzasadnienia przedstawionego przez sędzię Agnieszkę Staszak.
W sprawie zeznawali biegli, w tym specjalista od transportu i oceny produktów paliwowych. Sąd wziął pod uwagę opinię, że woda do zbiornika gazu płynnego może dostać się tylko przy dostarczaniu i przelewaniu paliwa. Właściciel stacji benzynowej bronił się przedstawiając badania i certyfikaty jakości. Sąd uznał, ze nie ma to bezpośredniego związku z roszczeniami kierowców. Lukoil będzie musiał zapłacić za naprawę instalacji, straty wynikłe z przestoju oraz pokryć koszty procesu. Rzecznik warszawskiej centrali firmy obiecał skomentować sprawę w piątek. Wtedy też dowiemy się, czy koncern zamierza składać odwołanie.