Szkoła muzyczna zaprasza na codzienne koncerty musicalowe
Sebastian Staśkiewicz ma dość współpracy z poznańskimi urzędnikami. Przede wszystkim chodzi o brak wsparcia finansowego. Fundacja co roku wydaje na działania na terenie Poznania kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Poza odbiorem śmieci nigdy nie otrzymałem pomocy w sfinansowaniu tego przedsięwzięcia
- przekazał nam organizator sprzątania brzegów Warty.
Społecznik skarży się także na problemy organizacyjne. W zeszłym roku nie dostał pozwolenia na dojazd quadów nad brzeg Warty. Nie potrafił też porozumieć się z urzędnikami co do miejsca odbioru zebranych śmieci. Staśkiewicz mówi o licznych apelach bez odpowiedzi. Kolejny zarzut dotyczy pojawienia się logotypów poznańskiej kompanii piwowarskiej przy sztabie zeszłorocznej akcji.
Przy nawiązywaniu każdej współpracy niezbędna jest wola porozumienia
- odpowiada wicedyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Monika Nowotna.
Wydział nie ma środków na pokrywanie kosztorysu działań zewnętrznej organizacji. Urząd wsparł w zeszłym roku sprzątanie rzeki, ale w ramach własnej, prowadzonej równocześnie akcji "Wiosenne Porządki". Z myślą o działaniach Fundacji Ratuj Ryby, miejski sztab z posiłkami i zapleczem sanitarnym postawiono nad Wartą. W tym roku urzędnicy chcą jednak przenieść się nad Rusałkę lub Jezioro Kierskie.
Środków na akcję sprzątania brzegów rzeki nie ma w budżecie także Wydział Gospodarki Nieruchomościami. Dyrektor WGN Magda Albińska podkreśla jednak, że Fundacja Ratuj Ryby w latach 2016-2021 otrzymała 260 tysięcy dofinansowania na inne działania ekologiczne.