Klienci są zaskoczeni. Za pierwszą godzinę żąda się od nich złotówki. Każda kolejna kosztuje w tym miejscu już 3 złote. Tymczasem rzeczniczka sieci Mariola Skolimowska tłumaczy, że wprowadzenie opłat było konieczne ponieważ po tym jak samorząd w pobliżu uruchomił płatną strefę mieszkańcy całego osiedla zostawiali przed marketem swoje samochody i blokowali miejsca klientom.
Na parkingach marketów w innych częściach miasta, aby bezpłatnie pozostawić samochód wystarczy okazać się paragonem ze sklepu. Teraz zatłoczony jeszcze niedawno parking przed marketem na Zatorzu jest prawie pusty. W sklepie nie ma zbyt wielu klientów. Jednak rzeczniczka sieci przekonuje, że to chwilowy szok. W innych miastach gdzie sieć także wprowadziła opłaty liczba klientów nie zmalała.