Komisja wniosków skarg i petycji rady miejskiej uznała, że nie ma kompetencji do rozpatrywania zarzutów dotyczących spraw pracowniczych, ale zastrzeżenia związane z organizacją pracy były na tyle niepokojące, że rada postanowiła przeprowadzić w placówce kontrolę.
"Nie potwierdziło się, że psy z Azorka kontaktują się z psami z zewnątrz w czasie tresury przeprowadzanej przez pracownika schroniska" - mówi zastępca burmistrza Obornik Piotr Woszczyk.
Nie było w ogóle takich zdarzeń, najprawdopodobniej ktoś użył takiego skrótu myślowego, że psy, które przychodzą czy do weterynarza, czy są z terenu miasta, wypuszczane są czasami na wybiegu i tam biegają. Natomiast nigdy, przenigdy nie ma możliwości, żeby pies z zewnątrz dostał się na teren Azorka
- zapewnia zastępca burmistrza.
Inny zarzut dotyczył karmienia psów przeterminowaną żywnością z poznańskich sklepów, po którą schronisko wysyłało transport. Według skarżących się na kierowniczkę byłych pracowników, większość tej żywności nie nadawała się do spożycia, a transport był kosztowny i absorbujący pracowników.
Zakończyliśmy w ogóle ten proceder, bo myślę, że w ogóle nie ma potrzeby, żeby w tej chwili korzystać z tego. Bardziej szukamy wsparcia w zakresie uzyskania karmy i innych środków takich, które będą bezpieczne i nie będą budzić żadnych wątpliwości
- dodaje Woszczyk.
Kontrola trwa, a formalnych wniosków można się spodziewać w połowie lutego. Zastępca burmistrza Obornik podkreśla, że nadrzędnym celem pracy komisji jest usprawnienie pracy schroniska.
Azorek to samorządowe schronisko dla bezdomnych zwierząt, prowadzone jako jednostka budżetowa gminy Oborniki. Przyjmuje porzucone i bezpańskie psy, czasem też koty, zapewnia im dach, opiekę medyczną i szansę na nowy dom. Na mocy porozumień, zapewnia opiekę nad zwierzętami kilkunastu wielkopolskim gminom.