Zorganizowanie spotkań w godzinach pracy stanowczo skrytykowali eksperci, a wiceminister Tomasz Lewandowski nazwał je pogwałceniem prawa.
Wejście na obrady było zabezpieczane przez ochroniarzy, którzy uniemożliwili dostanie się do środka dziennikarzom. Jak relacjonowali uczestnicy, na początku zebrania w burzliwych okolicznościach poddano pod głosowanie wniosek o przerwę w obradach. Większość zdecydowała jednak o jego odrzuceniu. To skandal, komentowały osoby, z którymi rozmawiał nasz reporter.
- Zadzwoniłem po policję. Ci ochroniarze nie mają identyfikatorów. Nie wiemy kim są
- obawiał się kandydat na radnego, Piotr Derbis.
Nie możecie wejść. Nie rozumiecie języka polskiego?
- tymi słowami zwrócił się do dziennikarzy jeden z ochroniarzy.
Ja jestem spółdzielczynią i nie wchodzę, ponieważ solidaryzuję się z tymi, którzy nie mogą wejść. Nie chce brać udziału w tym cyrku!
- mówiła kobieta.
Prezes Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Maciej Graczyk odpowiada, że terminy zebrań wyznaczono po otrzymaniu próśb od mieszkańców, którzy wnioskowali o rozpoczęcie ich wcześniej niż w poprzednich latach.
MG: Napisało do nas 70 mieszkańców.
RP: W PSM jest blisko 20 tys. spółdzielców, a państwa przekonało 70 wniosków?
MG: Tak.
RP: Czy Pana zdaniem wczesna godzina wyklucza z udziału pracujących?
MG: Nie, każdy może wziąć urlop. Jeden dzień w roku dla spółdzielni, to naprawdę nie jest dużo.
Kolejne z dwóch walnych zebrań Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej odbędzie się w poniedziałek – również w godzinach pracy.