NA ANTENIE: Klasyka muzyczna
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Królowa polskiego jazzu wystąpiła w Poznaniu. "Kocham to miasto" - mówi U. Dudziak

Publikacja: 14.11.2025 g.15:25  Aktualizacja: 15.11.2025 g.07:11 Małgorzata Michalska
Poznań
Urszula Dudziak wieczorem wystąpiła w Centrum Kultury Zamek. To kolejna odsłona cyklu "JazzZamek", w którego tematykę wpisuje się najnowszy album artystki - "UlaNova".
Urszula Dudziak - Piotr Polak - PAP
Fot. Piotr Polak (PAP)

Spis treści:

    "Wielokrotnie występowałam na scenach w Poznaniu" - wspomina Urszula Dudziak.

    Ja kocham to miasto, ja tutaj zaglądam do tego miasta często. Także Poznań jest i jestem w samym centrum. Mam trochę czasu, idę pochodzić, pospacerować i jutro dalej w drogę

    - podkreśliła.

    Zapytaliśmy, czy dobrze wspomina poznańską publiczność.

    Bardzo, dlatego, że tutaj jest jazz, tutaj kochają jazz

    - przyznała piosenkarka.

    Artystka koncertowała w najsłynniejszych miejscach na świecie - nowojorskim Carnegie Hall czy podczas Newport Jazz Festival. Nagrywała wspólnie z takimi muzykami, jak: Herbie Hancock, Nina Simone czy Sting. W wieku 82 lat przyznaje, że muzyka i występy dalej sprawiają jej ogromną radość.

    Koncert Urszuli Dudziak odbył się w CK Zamek o godz. 20.

    https://radiopoznan.fm/n/zKf6u5

    Śladami wielkiego ojca - recenzja Ryszarda Glogera

    Zawsze wzbudzało mój szacunek, przekazywanie tradycji z pokolenia na pokolenie. Bywa z tym różnie, co łatwo zaobserwować na przykład w kręgu muzyki. Oczywiście czasem jest to niemożliwe z podstawowego powodu, gdy potomek nie ma talentu lub nie wykazuje zupełnie zainteresowania tą sferą aktywności w życiu. Jednak blues zna niezliczone przypadki, kiedy muzyka jest przekazywana niemal z DNA. Rodziny muzyków bluesa, były zwykle bardzo liczne i rachunek prawdopodobieństwa podpowiadał, że któreś z dzieci przejmie muzyczne skłonności. Stąd po wielkich bluesmanach takich jak Elmore James czy John Lee Hooker na scenie pojawiały się znowu te znane i popularne nazwiska, już z dodatkiem „Junior”. Bywało, jak w przypadku Lonnie’go Brooksa, że jego dwóch synów Ronnie Baker Brooks i Wayne Brooks, poszło w ślady ojca z bardzo dobrym rezultatem.

    Recenzja