Jeden z rolniczych pojazdów prowadzi ksiądz Mirosław Tosza. Celem wyprawy śląskiej ekipy jest propagowanie pojednania między ludźmi i życzliwość.
- Ostatni odcinek z Częstochowy jechaliśmy trzy dni. Warunki są dość trudne, bo przez 11 godzin jechaliśmy w deszczu a ciągniki nie mają kabin. Było nam bardzo zimno - opowiada ksiądz Tosza. Mimo niekorzystnych warunków nie mają jednak zamiarów rezygnować z dalszej podróży.
- Całe to jeżdżenie nazywamy drogą pojednania i życzliwości. Uważamy, że bardzo tego u nas potrzeba. Manifest życzliwości mamy umieszczony na przyczepie kempingowej. Bezpośrednią inspiracją by podjąć się takiego zadania był film Davida Lyncha, opowiadający historię dwóch skłóconych braci, którzy nie odzywają się do siebie przez 10 lat, a jeden do drugiego udaje się ciągnikiem ogrodniczym. To opowieść o tym, że nigdy nie jest zbyt późno na pojednanie i nikt nie jest zbyt stary, żeby wyruszyć w drogę - dodaje ksiądz.
Podróżnicy, jeżdżąc po kraju, zatrzymują się w parafiach i opowiadają o swojej podróży oraz idei. Byli już w Gnieźnie u prymasa Polski, a także na Lednicy w Ośrodku Duszpasterstwa Ojców Dominikanów. W zeszłym roku w ten sposób podróżowali po Francji.
Rafał Muniak/jpt