W sześciu cukierkach we Wrześni, Wągrowcu i Gnieźnie były igły, metalowe końcówki od długopisu, a nawet ostrze maszynki do golenia.
"Trwają jeszcze czynności w tej sprawie" - mówi gnieźnieński prokurator Bartłomiej Bernatowicz.
Policja wykonuje intensywne czynności w celu ustalenia dzieci, które otrzymały niebezpieczne słodycze. Są jeszcze przesłuchiwani rodzice. Postępowanie jest prowadzone w sprawie narażenia na bezpośrednie narażenie życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu na terenie Gniezna poprzez umieszczenie w cukierkach niebezpiecznych przedmiotów i wręczaniu ich dzieciom uczestniczącym w Halloween
- dodaje Bartłomiej Bernatowicz.
Więcej ma być wiadomo w tej sprawie za około 3 tygodnie.
Nie jest wykluczone, że akcję zainicjowali młodzi internauci. Podobne przypadki odnotowano bowiem w różnych częściach Polski.