Członkowie poznańskiego stowarzyszenia Żurawinka stanęli przed urzędem miasta, by opisać trudną codzienność związaną z całodobową opieką nad chorymi dziećmi.
Jak mówili, po ukończeniu 25. roku życia takie osoby często trafiają do Domów Pomocy Społecznej, które nie są w stanie właściwie się nimi zająć.
- Koniec szkoły oznacza, że uczniowie znikają. Wsparcie osób ze sprzężoną i głęboką niepełnosprawnością nie jest u nas absolutnie systemowe.
- Część osób trafia do Domów Pomocy Społecznej, które nijak nie są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Tam nie ma pracowników wykwalifikowanych
- mówili przedstawiciele.
Przedstawiciele stowarzyszenia spotkali się dziś z wiceprezydentem Jędrzejem Solarskim. Liczą na dalsze wsparcie.
Miasto planuje uruchomić dzienne ośrodki wsparcia takich dzieci.
Kacper Lawiński