Pobiegną przez cztery kraje: Polskę, Czechy, Niemcy i Francję. Z tego powodu zabrali ze sobą flagi tych państw i Unii Europejskiej. Liczą, że po po drodze będą się do nich dołączać inni biegacze. Trasę podzielili na około stukilometrowe odcinki. W sobotę przed nimi odcinek do Leszna przez Puszczykowo.
- Chcemy dotrzeć do Strasburga przed siedzibę Parlamentu Europejskiego 12 września. Zbieramy pieniądze. Tym razem mamy dwa cele. Dzielimy zebrane środki po połowie. 50% pójdzie na wsparcie syryjskich dzieci, które są w obozach dla uchodźców w Libanie i 50% na operację nóżki rocznej Matyldy Klimowicz z Poznania. Staramy się biec ścieżkami rowerowymi, drogami pobocznymi, ale część odcinków mamy po głównych drogach i wtedy trzeba się mieć na baczności - mówi jeden z biegaczy Mariusz Szeib.
- Nic tylko kibicować, a im siły w nogach niech starcza na te kilometry. My nie biegniemy, jesteśmy w komitecie organizacyjnym. Nie da się wszystkiego pogodzić - mówiły członkinie Lion's Clubów, które żegnały biegaczy.
Bieg wystartował sprzed Pomnika XV Pułku Ułanów Poznańskich. Wcześniej biegacze złożyli przed nim kwiaty. Na start wybrali to miejsce, bo po drodze chcą przypominać o obchodzonej w tym roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.
Do Puszczykowa biegaczom, którzy w sztafecie pokonują poszczególne odcinki, towarzyszy w sobotę grupa rowerzystów. Takie biegi co roku odbywają w innym miejscu na świecie. Przed rokiem członkowie Lion's Clubów biegli w Ameryce przez pięć stanów. Dwa lata wcześniej bieg odbył się w Japonii. Kto chciałby wesprzeć tegoroczny cel biegu wszystkie informacje znajdzie na stronie Freedom Charity Run. Organizatorzy liczą, że uda im się zebrać sto tysięcy złotych.