Listy chętnych złożyły partie polityczne, stowarzyszenia i fundacje. W sumie do pracy w komisjach referendalnych poszukiwanych jest prawie 2 tysiące osób. Nawet jeśli grupy członków obwodowych komisji referendalnych zabraknie, to jak mówi Jędrzej Solarski, dyrektor Wydziału Organizacyjnego Urzędu Miasta Poznania, jest lista rezerwowa i "żelazny zapas" nazwisk, do których można się zwrócić z propozycją pracy w komisji.
Na żelaznej liście często widnieją nazwiska urzędników i ich rodzin. Pytanie tylko, dlaczego praktycznie przy każdych wyborach jest taki problem ze skompletowaniem składów komisji. Dieta członka komisji referendalnej to 140 złotych. Może to już za mało?
W poniedziałek rano okaże się czy udało się skompletować obwodowe wszystkie komisje. W piątek o godz. 15.30 upłynął termin składania zgłoszeń. W samym Poznaniu stowarzyszenia fundacje i komitety wyborcze powinny zgłosić w sumie 2 tysiące osób.
Referendum odbędzie się 6 września. Polacy będą odpowiadać na trzy pytania: o wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu, o sposób finansowania partii politycznych i rozstrzygania wątpliwości korzyść podatnika. Żeby referendum było wiążące do urn musi pójść więcej, niż połowa uprawnionych Polaków.