Kryzys rozpoczął się, gdy w niedzielę 23 lipca, doszło do strzelaniny w ambasadzie izraelskiej w Ammanie, stolicy Jordanii, w wyniku której zginęło dwóch Jordańczyków. Byli to robotnicy, którzy przybyli do ambasady w celu wykonania w niej drobnych napraw. Zgodnie z oświadczeniem władz Izraela jeden z nich zaatakował strażnika ambasady, który otworzył ogień. Śmierć obu mężczyzn (jeden miał 17 lat) spowodowała poważne napięcia w relacjach Jordanii i Izraela. W Ammanie wybuchły protesty żyjących tam Palestyńczyków oskarżających Izrael o stosowanie przemocy względem muzułmanów. Władze Jordanii wszczęły dochodzenie, nie pozwalając strażnikowi opuścić Jordanii aż do zakończenia śledztwa.
Na sprawę strzelaniny w izraelskiej ambasadzie nałożyły się konflikty muzułmańsko-żydowskie
w samym Izraelu. 14 lipca na terenie Wzgórza Świątynnego w Jerozolimie doszło do zabicia z ręki Araba dwóch izraelskich żołnierzy. W odpowiedzi na to władze Izraela ograniczyły dostęp do miejsc świętych, w tym meczetu Al-Aksa (z Kopułą na Skale). Dostęp do Wzgórza zamknęły barierki i wykrywacze metalu, zainstalowano również monitoring. Muzułmanie uznali to za krok wymierzony przede wszystkim w nich, jak też za dążenie do przejęcia przez Żydów całkowitej kontroli nad Wzgórzem, które jest miejscem świętym dla obu religii.
Sprawa ma wymiar nie tylko wewnętrzny, lecz i międzynarodowy, choćby z uwagi na fakt, że to Jordania ze strony państw muzułmańskich opiekuje się meczetem. W tej sprawie interweniowały USA, Jordania, Arabia Saudyjska, żądając usunięcia środków ochrony. Władze tureckie z kolei ogłosiły, iż Izrael narusza "prawa Palestyńczyków". Działania Izraela spowodowały protesty Palestyńczyków. W ich wyniku wiele osób zostało rannych. Muzułmanie ogłosili, iż Izrael dokonał "okupacji" meczetu. Ich przywódcy wezwali, aby do czasu aż władze Izraela nie usuną barierek i wykrywaczy, muzułmanie nie odwiedzali meczetu na Wzgórzu. Władze Autonomii Palestyńskiej zdążyły już całą sprawę przedstawić na Radzie Bezpieczeństwa ONZ jako formę dyskryminacji Arabów ze strony Państwa Izraelskiego.
Dziś rano władze Izraela zdjęły wszystkie zabezpieczenia. Wedle doniesień agencji Reuters muzułmańscy przywódcy duchowni już wezwali swoich wiernych do powrotu do meczetu. Władze Jordanii i Izraela dość zgodnie, pomimo napięć, starają się rozwiązać sprawę strzałów w ambasadzie. Ammanowi ani Tel Awiwowi nie zależy na eskalacji konfliktu. Ostatnie wydarzenia pokazują wyłącznie jak napięte są ciągle relacje między Izraelczykami a Arabami i jak nawet wydawałoby się drobne wydarzenia mogą przyjąć niekontrolowany obrót.
Łazarz Grajczyński, według Reuters