Dotąd politycy przed ważnymi głosowaniami przede wszystkim wiele obiecywali. - Tym razem uderzająca jest skala kłamstw, które wynikają z tych obietnic. Nasilenie ich jest wyjątkowe, prawie wszyscy kłamią - dodaje prof. Drozdowski.
Drozdowski zwraca też uwagę na skalę nienawiści, która pojawia się w tej kampanii. Socjolog nie ma wątpliwości, że politycy celowo rozbudzają negatywne emocje, ale dodaje, że to świadczy o ich słabości. Emocje w polityce są bowiem ważne, powinny jednak służyć konkretnemu celowi - wzbudzeniu zainteresowania. Tymczasem dziś zastępują dyskusję. To także fatalna prognoza na czas po wyborach - dodaje socjolog.
Prof. Drozdowski podejrzewa też, że rozbudzanie negatywnych emocji i prowadzenie kampanii bazującej na strachu zniechęci wyborców. Sądzi, że frekwencja 25 października może być zaskakująco niska, nawet jak na polskie standardy.
Agnieszka Gulczyńska/int