Wyboista droga do ronda Sienkiewicza
Od stycznia jednorazowe bilety miały podrożeć o 20 groszy, a miesięczna sieciówka - z 99 do 107 złotych. Podwyżka została już przegłosowana, ale w Poznaniu zawiązała się koalicja jej przeciwników. Zebrali 16 tysięcy podpisów.
Teraz decyzję o zamrożeniu podwyżki muszą podjąć radni. Decydujący głos będą mieli członkowie Platformy Obywatelskiej. Na razie są podzielni, ale według naszych informacji zaproponują, aby podwyżkę zamrozić, ale nie o rok jak chcieli jej przeciwnicy, a o kilka miesięcy. Opłaty miałyby wzrosnąć w momencie otwarcia nowej trasy tramwajowej na Dworzec Zachodni PKP. Do mieszkańców miałby iść sygnał, że płacą więcej, ale dostają coś w zamian.
Zwolennikiem podwyżki jest prezydent miasta. Jeżeli jej nie będzie, od stycznia w budżecie Poznania może być dziura. Niewykluczone, że prezydent chcąc ją załatać rozrzedzi rozkład jazdy, czyli autobusy i tramwaje zaczną jeździć rzadziej. Dyskusja w tej sprawie jeszcze przed nami. A sprawą styczniowej podwyżki cen biletów poznańscy radni zajmą się na sesji 11 grudnia.